Co stało się z Wielką Armadą?
Wygrała Anglia. W 1588 roku Filip II wysłał około 130 okrętów, by oczyściły kanał La Manche dla armii inwazyjnej z Flandrii. Angielskie okręty nękały flotę w drodze przez kanał, brandery rozbiły jej kotwicowisko pod Calais, a 8 sierpnia została ostrzelana pod Gravelines. Zepchnięta na północ, straciła wiele okrętów w sztormach u wybrzeży Szkocji i Irlandii.1
Latem 1588 roku z Lizbony wypłynęła ogromna hiszpańska flota, by zmienić wiarę i władcę Anglii. Filip II nazywał to przedsięwzięcie Jornada de Inglaterra, wyprawą do Anglii. Anglicy pamiętają je jako hiszpańską Armadę, a w Polsce mówi się o Wielkiej Armadzie. Tydzień potyczek w kanale La Manche, nocny atak branderów pod Calais i jeden ciężki dzień ognia artyleryjskiego pod flamandzkim portem Gravelines przesądziły, że Armada nigdy nie wysadzi swojej armii. Pogoda i wybrzeża Szkocji oraz Irlandii zamieniły potem nieudaną inwazję w katastrofę.2
To historia kampanii widziana z obu pokładów: plan Filipa i hiszpański dowódca, który niechętnie musiał go wykonać, angielscy dowódcy i ich działa, bitwa pod Gravelines 8 sierpnia 1588 roku, długi powrót do domu i mity, które narosły później. Uzupełnia nasze przewodniki po historii wojskowej Brytanii i Hiszpanii, biografię Francisa Drake'a oraz nasz ranking największych bitew morskich w historii.
Dlaczego Filip II wysłał Wielką Armadę?
Filip od dawna chciał przywrócić Anglię Kościołowi rzymskokatolickiemu, a angielskie ataki na hiszpański handel i kolonie dawały mu kolejne powody. Przesądziły dwa wydarzenia 1585 roku: traktatem z Nonsuch Elżbieta I obiecała wojsko i pieniądze holenderskim powstańcom walczącym z hiszpańskim panowaniem, a Drake pożeglował na Karaiby, gdzie w 1586 roku złupił Santo Domingo i Kartagenę.3

Z perspektywy Madrytu wojna miała dwa cele naraz. Hiszpański historyk Rafael Lazcano opisuje wyprawę jako pomyślaną zarówno dla obrony politycznych i gospodarczych interesów Hiszpanii w Europie, jak i dla ochrony wiary katolickiej, i przytacza rozkaz ogólny Medina Sidonii do floty, który jako pierwszy motyw króla wymieniał służbę Bogu i przywrócenie dusz Kościołowi. Główny minister Elżbiety, lord Burghley, odczytywał zagrożenie tak samo: w memoriale dla rady opatrzonym datą 25 lutego 1587 roku według ówczesnej angielskiej rachuby, czyli początku marca 1588 roku według naszej, opisał króla Hiszpanii podjudzanego przez papieża i walczącego „przede wszystkim” o religię.4
Kalendarz listów samego Filipa pokazuje także cel dynastyczny. W lutym 1587 roku, zanim dotarła do niego wieść o egzekucji Marii Stuart, królowej Szkotów, król polecił swojemu ambasadorowi w Rzymie uzyskać od papieża tajne breve uznające go za dziedzica angielskiej korony, którą obiecywał przekazać córce, infantce Izabeli. Tej wiosny Drake napadł na Kadyks, niszcząc statki i zapasy zgromadzone na potrzeby inwazji i opóźniając całe przedsięwzięcie.5
Jaki był plan Hiszpanów?
Najlepszy admirał Hiszpanii, markiz Santa Cruz, chciał, by całą inwazję przeprowadziła jedna wielka flota z Lizbony. Filip wybrał inne rozwiązanie. Aleksander Farnese, książę Parmy i namiestnik Niderlandów Hiszpańskich, miał przeprawić się z Flandrii na barkach z weteranami Armii Flandrii, liczącej około 30 000 ludzi, a flota z Hiszpanii miała pokonać lub powstrzymać angielską marynarkę i oczyścić Cieśninę Kaletańską na czas przeprawy.6
Plan miał wadę, którą Parma widział od początku. Jego barki nie mogły wywalczyć sobie wyjścia, bo holenderskie okręty Justyna z Nassau blokowały płytkie porty flamandzkie, a on nie miał własnych okrętów wojennych, by je przegnać. Wielkie okręty Armady nie mogły zaś podejść blisko brzegu, by go osłonić. Parma żądał 6000 hiszpańskich weteranów z floty i eskorty przez kanał. Filip pozornie się zgodził, ale jego instrukcje dla Medina Sidonii uzależniały przekazanie 6000 ludzi od tego, czy flota nie będzie musiała po drodze walczyć.7
Santa Cruz zmarł w lutym 1588 roku i Filip powierzył dowództwo Alonsowi Pérezowi de Guzmánowi, księciu Medina Sidonii, najznakomitszemu magnatowi Andaluzji, zdolnemu organizatorowi z niewielkim doświadczeniem morskim. Książę próbował odmówić. „Nie znam się na tym”, pisał, w brzmieniu angielskiego streszczenia jego listu, „nie mam zdrowia do morza”. Filip nalegał.8
Jak duże były floty?
Po trzech miesiącach przygotowań w Lizbonie Armada wypłynęła 30 maja 1588 roku (20 maja według angielskiego kalendarza starego stylu, który był o dziesięć dni opóźniony względem gregoriańskiego, używanego już w Hiszpanii). Relacje drukowane w tamtym czasie przypisywały jej 130 okrętów o tonażu 57 868 ton, 2431 dział i 30 656 ludzi. Sztormy zmusiły flotę do zawinięcia do A Coruñi na naprawy. Ponownie wypłynęła 22 lipca, według hiszpańskiego historyka marynarki Antonia Gómeza Beltrána ze 127 okrętami, nie licząc karawel. Zanim dotarła do Anglii, jak wyliczył Corbett, choroby i dezercje zmniejszyły liczbę żołnierzy z 19 000 do 17 000, a marynarzy z 8000 do 7000.9
Angielską flotą dowodził Charles Howard, lord Howard of Effingham, lord admirał, a Drake był jego wiceadmirałem. Listy zaciągowe wymieniają 197 okrętów i 15 925 ludzi, ale wydawca angielskich dokumentów państwowych John Knox Laughton wykazał, że wiele z nich to były małe jednostki albo okręty nieobecne, a w walce realnie brało udział może 8000 do 9000 ludzi. Najlepsze angielskie okręty były szybkie i silnie uzbrojone, zbudowane do walki artyleryjskiej z dystansu, a nie do abordażu.10

Co wydarzyło się w starciach w kanale La Manche?
Armadę dostrzeżono u przylądka Lizard w Kornwalii 29 lipca (19 lipca według starego stylu), a ogniska sygnałowe poniosły wieść wzdłuż wybrzeża. Angielska flota w Plymouth znalazła się po zawietrznej nieprzyjaciela, ale zręcznym manewrem wyszła na nawietrzną, na zachód od Hiszpanów, co dało jej wybór, kiedy i gdzie atakować. Słynną opowieść o tym, że Drake chciał najpierw dokończyć partię kul na wzgórzu Hoe w Plymouth, historyk marynarki Julian Corbett wywiódł z pamfletu z 1624 roku. Samo powiedzenie pojawia się dopiero w XVIII-wiecznej biografii.11
Armada płynęła przez kanał w zwartym szyku obronnym i doszło do trzech starć: pod Plymouth 31 lipca, pod Portland Bill 2 sierpnia i u wyspy Wight 4 sierpnia. Za każdym razem wyglądało to tak samo. Hiszpanie próbowali podejść na odległość abordażu, a szybsze angielskie okręty trzymały się poza zasięgiem i strzelały z dystansu. Anglicy nękali Armadę i zadali jej pewne szkody, ale nie zdołali rozbić jej szyku ani jej zatrzymać.12
Hiszpanie stracili jednak dwa wielkie okręty. 31 lipca wybuch na pokładzie San Salvador, okrętu wiceadmiralskiego gipuzkoańskiej eskadry Oquenda, zniszczył jego rufę, a okręt flagowy Pedra de Valdésa, Nuestra Señora del Rosario, po zderzeniach z innymi jednostkami stracił fokmaszt. Medina Sidonia popłynął dalej i zostawił go w tyle, a następnego ranka Drake przyjął jego kapitulację. Oba okręty trafiły w ręce Anglików. Valdés skarżył się potem królowi, że porzucono go celowo.13
Jak brandery rozbiły Armadę pod Calais?
6 sierpnia Armada zakotwiczyła na otwartej redzie Calais, jeszcze przed Dunkierką i wciąż bez wieści od Parmy. Było to niebezpieczne kotwicowisko, przed czym ostrzegał nawet gubernator Calais. Anglicy stanęli na kotwicy po nawietrznej i dołączyła do nich eskadra lorda Henry'ego Seymoura, strzegąca cieśniny, a posłańcy Medina Sidonii wrócili ze złymi wieściami: Parma był w Brugii, nic jeszcze nie zaokrętowano, a sekretarz księcia Arceo, jak odnotowuje Fernández Duro, uznał, że na zaokrętowanie nie wystarczą dwa tygodnie.14
Około północy z 7 na 8 sierpnia Anglicy puścili z wiatrem i prądem osiem statków wypełnionych materiałami palnymi i podpalonych. Żaden hiszpański okręt się nie zapalił, ale atak wywołał panikę. Hiszpanie przecinali lub luzowali liny kotwiczne i rozproszyli się po morzu, a w ciemności i przy silnym prądzie większość nie zdołała wrócić. Szyk, który przetrwał całą drogę przez kanał, przestał istnieć.15

Jak przebiegła bitwa pod Gravelines?
O świcie 8 sierpnia (29 lipca według starego stylu) Medina Sidonia miał przy swoim okręcie flagowym, San Martín, zaledwie kilka jednostek, a reszta była rozproszona w stronę Dunkierki. Zamiast ją gonić, zwrócił się przeciw Anglikom z tymi kilkoma galeonami, które miał, a małe statki pomocnicze wzywały pozostałych do zebrania się. Flagowa galeasa San Lorenzo, ze sterem złamanym w nocnej kolizji, osiadła na mieliźnie pod murami Calais. Zaatakowały ją angielskie łodzie, jej dowódca Hugo de Moncada zginął od strzału, a Howard meldował, że „wziął tego dnia przed Calais główną galeasę”. W tym samym liście do Walsinghama pisał o Armadzie: „Jej siła jest nadzwyczaj wielka i potężna, a jednak skubiemy jej pióra po trochu”.16
Bitwa, która nastąpiła, trwała mniej więcej od ósmej rano do popołudnia, u wybrzeża między Calais a Gravelines. Po raz pierwszy Anglicy podeszli blisko, czasem na odległość strzału z muszkietu, i bili w kadłuby. Fernández Duro pisał, że tylko jedenaście hiszpańskich okrętów przez długi czas znosiło ogień ponad stu angielskich, i naliczył 107 trafień w San Martín. Według relacji New Catholic Encyclopedia pod koniec dnia Hiszpanom zabrakło dużych kul, a Anglikom kończyły się pociski. Colin Martin, jak pokazuje kolejny akapit, podważa pierwszą część tego twierdzenia.17
Tego dnia lub następnej nocy Hiszpanie stracili trzy okręty. Galeony San Felipe i San Mateo, zdruzgotane po samotnej walce z dużą częścią angielskiej floty, zdryfowały ku wybrzeżom Zelandii, gdzie zdobyły je holenderskie okręty, a biskajski María Juan zatonął. Wiele innych okrętów miało przestrzelone kadłuby poniżej linii wodnej, co miało przesądzić o ich losie w drodze powrotnej. Anglicy przerwali walkę po południu, z brakiem amunicji i niewielkimi uszkodzeniami własnych okrętów. Antonio Gómez Beltrán, piszący dla Instytutu Historii i Kultury Morskiej hiszpańskiej marynarki wojennej, liczy, że pierwszy angielski napór przyjęło tylko około szesnastu hiszpańskich okrętów, a pod koniec dnia walczyło ich około czterdziestu przeciw 136 do 150 angielskim. Jego zdaniem utrata trzech okrętów, czterech wraz z galeasą, była po takim dniu marnym wynikiem dla Anglików.18
Dlaczego hiszpańskie działa zdziałały tak mało? Archeolog Colin Martin, który badał trzy wraki Armady, dowodzi, że hiszpańskie łoża i musztra artyleryjska były przygotowane do jednej salwy przed abordażem, a nie do wielokrotnego przeładowywania w bliskim pojedynku ogniowym. Potwierdzają to zapisy samych okrętów: lewantyński Trinidad de Escala z 22 działami oddał 8 sierpnia 38 strzałów, czyli 1,7 na działo, a wiele wraków wciąż miało pod dostatkiem ciężkich kul. Britannica również stwierdza, że hiszpańskie ciężkie działa nie były ustawione ani obsadzone do przeładowywania w boju. Zdaniem Martina niskie straty angielskie pokazują, jak nieskuteczny był hiszpański ogień. Gómez Beltrán odrzuca tę interpretację: jego zdaniem hiszpańscy artylerzyści z zasady strzelali oszczędnie, dążąc do pewnych trafień z bliska, a nie do szybkości ognia.19

Dlaczego Armada popłynęła dookoła Szkocji?
Rankiem 9 sierpnia wiatr z północnego zachodu pchał pobitą flotę na mielizny Zelandii, a piloci Medina Sidonii mówili mu, że nie da się ocalić ani jednego okrętu. Wtedy wiatr skręcił na południowy zachód i Armada wyszła na Morze Północne. Rada wojenna tego popołudnia postanowiła wrócić do kanału, jeśli pozwoli wiatr, a w przeciwnym razie płynąć do domu dookoła Szkocji. Rozstrzygnęły wiatr i angielska flota, wciąż stojąca na południu.20
Anglicy szli za Armadą, dopóki nie minęła zatoki Firth of Forth, po czym zawrócili po zaopatrzenie. Medina Sidonia wydał wtedy rozkazy na drogę powrotną: na północ do 61½ stopnia szerokości, z dala od Szkocji, potem daleko na Atlantyk, z wyraźnym ostrzeżeniem, by „bardzo uważać, żeby nie wpaść na wyspę Irlandię”. Większość okrętów, które trzymały się tego kursu, w tym okręt flagowy, dotarła do Hiszpanii. Medina Sidonia ujrzał hiszpański brzeg 21 września i został wysadzony na ląd w Santanderze, trawiony gorączką. Dwa dni później pisał do króla, że wrócił „niemal ostatkiem sił”.21
Co spotkało Armadę w Irlandii?
Okręty spowolnione przez uszkodzenia, pozbawione wody albo źle żeglujące pod wiatr jesienne sztormy wyrzucały na wybrzeża Szkocji i Irlandii. Hulk El Gran Grifón rozbił się na Fair Isle, a lewantyński La Trinidad Valencera zatonął w zatoce Kinnagoe w hrabstwie Donegal. Szacunki się różnią: kartograf William Spotswood Green, który sporządzał mapy zachodniego wybrzeża Irlandii, naliczył tam około 24 lub 25 wraków, a irlandzka National Monuments Service podaje 26. Colin Martin szacuje straty u wybrzeży Szkocji i Irlandii na trzydzieści lub więcej okrętów, a Oxford Companion to British History na ponad 30 na Hebrydach i w zachodniej Irlandii.22
Trzy okręty eskadry lewantyńskiej, La Lavia, La Juliana i Santa María de Visón, wyrzuciło na plażę Streedagh w hrabstwie Sligo, a irlandzka National Monuments Service datuje tę katastrofę na 21 września 1588 roku. Kapitan Francisco de Cuéllar, który ocalał, pisał, że w ciągu godziny wszystkie trzy okręty rozpadły się na kawałki, że uratowało się mniej niż 300 ludzi, a ponad tysiąc utonęło. Angielski urzędnik Geoffrey Fenton naliczył na tej jednej plaży 1100 ciał, jak wynika z jego listu przytaczanego przez Allinghama, a National Monuments Service mówi o ponad 1100 ofiarach, a Green, powołując się na Fentona, podaje 1200.23
Wielu z tych, którzy dotarli na brzeg, zabito. W hrabstwie Clare szeryf Boetius MacClancy kazał stracić rozbitków wyrzuconych na brzeg, a w Mayo rozbitkowie wydani George'owi Binghamowi, bratu gubernatora Connachtu, zostali straceni. Angielski raport z Connachtu szacował, że na wybrzeżu tej prowincji zginęło sześć lub siedem tysięcy ludzi, a około tysiąca, którzy dotarli na ląd, „wycięto w pień”. Cuéllar z pomocą sir Jamesa MacDonnella z Dunluce przeprawił się do Szkocji i dotarł do Flandrii, gdzie w październiku 1589 roku spisał w Antwerpii swoją relację.24
Ile okrętów i ludzi straciła Hiszpania?
Dokładnych liczb nie ma. Dwa hiszpańskie wykazy sporządzone w październiku 1588 roku, okrętów powracających i zaginionych, nie zgadzają się ze sobą. Colin Martin szacuje straty na około 44 okręty wszystkich rodzajów, mniej więcej jedną trzecią floty, i ocenia, że z około 30 000 ludzi, którzy wypłynęli, następnej wiosny żył zaledwie co trzeci. Britannica podaje, że do Hiszpanii na pewno dotarło około 60 okrętów, wiele nie do naprawienia, i że zginęło może 15 000 ludzi. Oxford Companion to British History mówi o około 11 000 zabitych Hiszpanów, a New Catholic Encyclopedia liczy 64 okręty, które pod koniec września dotarły do portów północnej Hiszpanii z 9000 chorych i umierających.25
Anglicy ponieśli w walce znikome szkody i niewielkie straty w ludziach. Corbett zauważa, że do chwili dotarcia flot pod Calais nie zginął ani jeden angielski okręt. Znacznie więcej ludzi zabiły choroby. 10 sierpnia (według starego stylu) Howard pisał z Margate, że choroby „przerażająco” się szerzą, a ludzie, którzy służyli tak dzielnie, umierają na ulicach. Na samym Elizabeth Jonas z 500 ludzi zmarło ponad 200. Laughton rozpoznał w tej epidemii tyfus, najgroźniejszy na okrętach dowodzonych przez mniej doświadczonych krewnych Howarda.26
Kto wygrał i dlaczego Armada przegrała?
Wygrała Anglia: do inwazji nie doszło, a powstanie holenderskie przetrwało. Britannica ocenia, że klęska uratowała Anglię przed inwazją, a Republikę Zjednoczonych Prowincji przed zagładą, i zadała ciężki cios prestiżowi największej potęgi epoki, a samą kampanię nazywa pierwszą wielką bitwą artyleryjską pod żaglami. Oxford Companion to British History jest bardziej powściągliwy: Anglia zyskała wielki prestiż międzynarodowy, Hiszpania pokazała, że potrafi wysłać ogromną flotę na wody północne, a żadne z tych państw nie zmieniło zasadniczo swojej polityki.27
Historycy z obu krajów widzą główną przyczynę w planie, a nie w samej bitwie morskiej. Colin Martin dochodzi do wniosku, że samodzielna wyprawa z Lizbony, jaką proponował Santa Cruz, najpewniej by się udała, ale upór Filipa, by główną siłą była armia Parmy, stworzył problemy nie do rozwiązania: „jako uzbrojony konwój Armada mogła rzeczywiście okazać się niezwyciężona, ale jako flota bojowa była niemal nieuchronnie skazana na klęskę”. Hiszpański historyk marynarki Cesáreo Fernández Duro, piszący w 1884 roku, był surowszy wobec dowódcy: rankiem pod Gravelines, pisał, los zdawał się podsuwać Medina Sidonii „w każdej sytuacji najgorsze rozwiązanie”, i przytaczał współczesnego krytyka, według którego książę popełnił wielki błąd, kotwicząc pod Calais bez pewności, że Parma zdoła się z nim połączyć. Zauważał też, że Filip zawsze wątpił we współdziałanie Parmy.28
Hiszpania nie była skończona, podobnie jak wojna. W 1589 roku Drake i sir John Norris poprowadzili angielską wyprawę na Lizbonę, a Hiszpania nadal wspierała wrogów Anglii: we wrześniu 1601 roku z Lizbony wypłynęła flota, by wesprzeć powstanie w Irlandii. Kalendarz hiszpańskich dokumentów wydany przez Hume'a przypisuje jej 33 okręty i 4500 żołnierzy. Sztorm rozdzielił flotę na morzu. Irlandzki historyk katolicki Philip O'Sullivan Beare, piszący w Hiszpanii dwie dekady później, odnotowuje, że siedem okrętów pod Pedrem de Zubiaurem zagnało do La Coruñi, a większa część pod Juanem del Águilą dotarła we wrześniu 1601 roku do Kinsale i wysadziła 2500 piechurów.29
Czy Armada była naprawdę „niezwyciężona” i czy zatopił ją Boży wiatr?
Nazwa „Niezwyciężona Armada” nigdy nie była oficjalnym mianem floty. Hiszpańskie dokumenty mówią o Jornada de Inglaterra i o Armadzie, a Lazcano zauważa, że „Niezwyciężona” zaczęło się jako sarkastyczne określenie angielskich kupców, które potem podchwycił włoski pisarz Filippo Pigafetta. Nazwa przyjęła się także w Hiszpanii: Fernández Duro zatytułował swoją dokumentalną historię z 1884 roku La Armada Invencible.30
Inny mit uczynił z lorda admirała katolika, który poprowadził współwyznawców do obrony królestwa. Armand Gerson wykazał w 1917 roku na łamach American Historical Review, że przeczą temu wszystkie współczesne źródła: Howard zasiadał w komisjach do ścigania rekuzantów, a rząd, obawiając się nielojalności, w ogóle nie dopuszczał katolickich rekuzantów do wojska i floty. Memoriał Burghleya z początku 1588 roku zakładał, że „wszyscy papiści”, którzy mogą zaszkodzić królowej, staną po stronie Filipa.31
Najtrwalszy mit głosi, że Anglię ocalił sam sztorm. Laughton pisał w 1894 roku, że sentencję Flavit Deus et dissipati sunt, „Bóg dmuchnął i zostali rozproszeni”, od dawna przyjmowano jako prawdziwe i pobożne wyjaśnienie całej kampanii, i to pochlebne, choć w rzeczywistości angielska flota pobiła Armadę już wcześniej. Nie wszyscy historycy się z tym zgadzają: Oxford Companion to British History nadal twierdzi, że Anglię ocaliły przede wszystkim żywioły.32

Gdzie stoczono bitwę pod Gravelines?
Bitwę stoczono na południowym skraju Morza Północnego, tuż za Cieśniną Kaletańską, u francuskiego i flamandzkiego wybrzeża między Calais a Gravelines, małym portem na drodze z Calais do Dunkierki. Wraki z drogi powrotnej leżą od Fair Isle po zachodnie wybrzeże Irlandii. O innej epoce wojny na morzu opowiada nasz tekst o Trafalgarze, a o wojnie galer, którą Hiszpania wygrała niedawno na Morzu Śródziemnym, artykuł o Lepanto.33






