ENZapisz się

Rajd Doolittle'a, 18 kwietnia 1942: uderzenie na Tokio

Historia · 18 kwietnia 1942 · ~8 min czytania · Aktualizacja: październik 2026

Bombowiec B-25 wznosi się nad lotniskowcem USS Hornet na wzburzonym morzu na początku rajdu Doolittle'a, 18 kwietnia 1942 roku

Oficjalne zdjęcie US Navy 80-G-41197, National Archives, domena publiczna

W skrócie
Data18 kwietnia 1942
Dowódcappłk James Doolittle
Samoloty16 bombowców North American B-25B Mitchell
Załogi80 ochotników, po 5 na samolot
LotniskowiecUSS Hornet w Zespole Operacyjnym 16
CeleTokio, Jokohama, Jokosuka, Nagoja, Kobe
Odległość startuOk. 650 mil od Japonii (w planie ok. 400 do 450)
Stracone samoloty15 w Chinach lub u ich wybrzeży; 1 internowany w ZSRR
Polegli lotnicy3 przy skokach i wodowaniu; 3 straceni; 1 zmarł w niewoli
Pojmani8 ludzi; 4 doczekało wyzwolenia w sierpniu 1945
W skrócie

Rajd Doolittle'a był pierwszym amerykańskim nalotem na japońskie wyspy macierzyste. 18 kwietnia 1942 roku 16 bombowców B-25B z 80 ochotnikami pod dowództwem podpułkownika Jamesa Doolittle'a wystartowało z lotniskowca USS Hornet, zbombardowało Tokio i cztery inne miasta, po czym poleciało dalej, do Chin. Szkody były niewielkie, wstrząs ogromny.

Cztery miesiące po Pearl Harbor szesnaście bombowców lotnictwa armii (USAAF) oderwało się od kołyszącego pokładu lotniskowca daleko na Pacyfiku. Załogi wiedziały, że na okręt nie wrócą. Jedyna droga do domu prowadziła nad Japonią i dalej, na lotniska w Chinach, do których większość z nich nigdy nie doleciała.

To opowieść o tej misji w jedną stronę: dlaczego w ogóle ją podjęto, jak mały kuter dozorowy pokrzyżował jej plan, co stało się z 80 lotnikami i dlaczego mieszkańcy wschodnich Chin zapłacili za nią nieporównanie więcej niż ktokolwiek w Japonii czy w Ameryce.

Szesnaście bombowców, osiemdziesięciu ludzi i żadnej drogi powrotu na okręt.

Dlaczego Tokio, i dlaczego właśnie po Pearl Harbor

Po ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku przyszła seria japońskich zwycięstw w Azji i na Pacyfiku. Wiosną 1942 roku nastroje w Ameryce sięgnęły dna, a kraj rozpaczliwie potrzebował jakiegokolwiek ciosu odwetowego. Żaden amerykański bombowiec startujący z lądu nie mógł jednak dosięgnąć Japonii.

Pomysł podsunął oficer marynarki, podwodniak, komandor Francis Low1: wysłać średnie bombowce lotnictwa armii z pokładu lotniskowca. Planiści liczyli na straty materialne, ale przede wszystkim na efekt psychologiczny: zmusić Japonię do zatrzymania sił w kraju i zasiać strach w narodzie, któremu obiecano, że nikt go nie zaatakuje.

Plan: bombowce lądowe na pokładzie lotniskowca

Za najlepszą maszynę do tego zadania uznano B-25 Mitchell. Próby pod Norfolk pokazały, że może wystartować z pokładu lotniskowca, ale lądowanie z powrotem byłoby niemal niemożliwe. Bombowce miały więc wystartować na wschód od Tokio, zrzucić bomby i lecieć dalej, około 1600 mil (ponad 2500 km)1, na sojusznicze lotniska w Chinach. Radziecki Władywostok odpadł, bo Stalin nie zamierzał narażać neutralności wobec Japonii.

Dwadzieścia cztery B-25 i załogi ochotników wydzielono z 17. Grupy Bombowej. Na lotnisku Eglin na Florydzie lotnicy ćwiczyli krótkie starty pod okiem instruktora z marynarki, porucznika Henry'ego L. Millera, a także bombardowanie z małej wysokości i nocną nawigację. Szesnaście maszyn, tyle, ile zmieścił pokład, załadowano na USS Hornet w Alamedzie 31 marca i 1 kwietnia 1942 roku. Hornet dołączył następnie do lotniskowca Enterprise w Zespole Operacyjnym 16 wiceadmirała Williama Halseya.

Wykryci za wcześnie: start 18 kwietnia

Halsey zgodził się podprowadzić bombowce na około 400 mil od Japonii. Rankiem 18 kwietnia, jeszcze mniej więcej 650 mil od brzegu, zespół wykrył przerobiony kuter rybacki pełniący służbę dozorową, No. 23 Nitto Maru, który nadał meldunek2, zanim zatopił go krążownik Nashville. Nikt nie wiedział, jak wcześnie Tokio zostało ostrzeżone.

Doolittle i Halsey stanęli przed twardym wyborem: odwołać akcję albo startować natychmiast i ryzykować, że paliwa nie wystarczy do Chin. Wybrali start. Na wzburzonym morzu, choć żaden z pilotów nigdy wcześniej nie startował bombowcem z lotniskowca, wszystkie szesnaście B-25 poderwało się w ciągu nieco ponad godziny; pierwszy wystartował Doolittle.

Czarno-biała mapa z okręgami zasięgu wokół Japonii, symbolem lotniskowca na wschód od Tokio i trasami bombowców do Chin i ZSRR
Mapa rajdu Doolittle'a z National Museum of the US Air Force: punkt startu z lotniskowca na wschód od Japonii, naloty na Tokio, Jokohamę, Nagoję, Osakę i Kobe, dalsza trasa do Chuchow (Quzhou) w Chinach oraz jedyny bombowiec, który skręcił na północ, do ZSRR. Domena publiczna

Nad Tokio, Jokohamą, Nagoją i Kobe

Bombowce przekroczyły wybrzeże około południa, lecąc nisko i przeważnie pojedynczo. Uderzyły w składy paliwa, dzielnice fabryczne i obiekty wojskowe w Tokio, Jokohamie, Jokosuce, Nagoi i Kobe; część relacji wymienia też Osakę. Opór był słaby i żaden bombowiec nie został zestrzelony.

W Jokosuce bomby jednego z B-25 uszkodziły przebudowywany lotniskowiec Ryuho2 i opóźniły jego ukończenie. Poza tym szkody materialne były niewielkie. Japońska obrona spodziewała się, że lotniskowce podejdą na około 200 mil, jak podczas wcześniejszych amerykańskich rajdów lotniskowcowych; bombowce lądowe wysłane z odległości 650 mil zaskoczyły ją całkowicie.

Losy 80 lotników

Po przedwczesnym starcie żadnej z piętnastu maszyn lecących do Chin nie starczyło paliwa, by dotrzeć na lotnisko. Gdy zapadła noc, załogi skakały ze spadochronami, lądowały awaryjnie lub wodowały u wybrzeża. Kapral Leland Faktor zginął podczas skoku3, a dwóch ludzi z załogi porucznika Deana Hallmarka utonęło, gdy ich bombowiec runął do morza. Większość pozostałych ukryli i wyprowadzili w bezpieczne miejsce chińscy wieśniacy, partyzanci i misjonarze4.

Bombowiec kapitana Edwarda Yorka, któremu groźnie kończyło się paliwo, skręcił na północ i wylądował pod Władywostokiem. Związek Radziecki, niebędący w stanie wojny z Japonią, internował pięciu lotników; w maju 1943 roku przedostali się przez granicę do Iranu5 i dotarli do brytyjskiego konsulatu.

Ośmiu ludzi z załóg Hallmarka i Farrowa wpadło w ręce Japończyków. Byli torturowani, więzieni w ciężkich warunkach i postawieni przed sądem, nie poznawszy nawet zarzutów. 15 października 1942 roku porucznicy Dean Hallmark i William Farrow oraz sierżant Harold Spatz zostali rozstrzelani na Cmentarzu Publicznym nr 1 pod Szanghajem6. Porucznik Robert Meder zmarł w niewoli 1 grudnia 1943 roku6. Robert Hite, George Barr, Chase Nielsen i Jacob DeShazer przetrwali do uwolnienia w sierpniu 1945 roku. Po wojnie czterech japońskich oficerów skazano za sposób, w jaki ich traktowano.

Czarno-białe zdjęcie amerykańskiego lotnika w kurtce lotniczej, z zawiązanymi oczami, trzymanego pod ręce przez dwóch japońskich żołnierzy
Porucznik Robert L. Hite, drugi pilot załogi nr 16, prowadzony z zawiązanymi oczami z japońskiego samolotu transportowego po przewiezieniu ośmiu pojmanych lotników z Szanghaju do Tokio w 1942 roku. Zdjęcie wykonane przez Japończyków, dziś w zbiorach National Museum of the US Air Force. Domena publiczna

Cena, którą zapłaciły Chiny: kampania Zhejiang-Jiangxi

Najwyższą cenę za rajd zapłacili ludzie, którzy nigdy nie widzieli B-25 nad Japonią. W ciągu kilku dni japońska armia zarządziła kampanię przeciw lotniskom prowincji Zhejiang (wówczas Chekiang) i Jiangxi, które pokazały, jak bombowce mogłyby dosięgnąć wysp macierzystych. Ocaleni i misjonarze opisywali też drugi cel: ukarać miasta i wsie, które pomogły lotnikom.

Przez mniej więcej trzy miesiące lata 1942 roku japońskie wojska spustoszyły około 20 000 mil kwadratowych5, rabując, paląc i mordując. Ludzi, u których znaleziono podarunki od lotników (spadochron, rękawiczkę, monetę), torturowano i zabijano. Japońska Jednostka 731, zajmująca się bronią biologiczną, rozsiewała choroby, gdy armia się wycofywała. Szacunki liczby zabitych Chińczyków sięgają około 250 000; tę liczbę podają National Museum of the US Air Force i National WWII Museum. To szacunek, a nie wynik liczenia, i dokładna liczba nie istnieje.

Rajd oczami Amerykanów i Japończyków

W Stanach Zjednoczonych wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba. Po miesiącach klęsk nastroje gwałtownie się poprawiły. Doolittle otrzymał Medal Honoru, a każdy z 80 lotników Zaszczytny Krzyż Lotniczy7 (Distinguished Flying Cross).

W Japonii rajd był upokorzeniem dla przywódców, którzy obiecywali, że kraj nigdy nie zostanie zaatakowany. Rządowa prasa przedstawiała go jako okrutne i bezładne bombardowanie ludności cywilnej, a cywile rzeczywiście ginęli: japońskie dane się różnią, od wstępnego meldunku o 12 zabitych do powojennego bilansu 87 ofiar3, przy kilkuset rannych. Wśród zabitych były dzieci. Oba spojrzenia ukształtowały pamięć tego dnia po obu stronach i w obu jest część prawdy.

Czarno-białe zdjęcie dymiącego rumowiska w Tokio, wokół którego stoją policjanci i członkowie obrony cywilnej
Dymiące zgliszcza domu w dzielnicy Oku w tokijskim okręgu Arakawa, gdzie po nalocie 18 kwietnia 1942 roku w pożarze zginęło sześć osób. Zdjęcie fotografa tokijskiej policji Ishikawy Koyo. Domena publiczna

Dlaczego rajd Doolittle'a wciąż ma znaczenie

Militarnie było to ukłucie szpilką, a jednak skutki okazały się realne. Japonia zatrzymała w kraju przez lata 1942 i 1943 cztery grupy myśliwskie armii do obrony wysp macierzystych, choć były bardzo potrzebne dalej na południu. Co ważniejsze, rajd powszechnie uznaje się za czynnik, który umocnił japońskie poparcie dla planu admirała Yamamoto, by uderzyć na Midway. Według Naval History and Heritage Command rozwiał resztki wątpliwości w Sztabie Generalnym Marynarki2, a niechętna dotąd armia przystała na plan. Siedem tygodni później w bitwie o Midway lotniskowce admirała Chestera Nimitza zatopiły cztery japońskie lotniskowce.

Rajd mówi też wiele o samej wojnie: o odwadze osiemdziesięciu ochotników, o cenie, jaką zapłacili ci, którzy ich ukryli, i o tym, jak mała operacja może odbić się daleko poza swoimi celami. Ostatni żyjący uczestnik rajdu, Richard Cole, drugi pilot Doolittle'a, zmarł 9 kwietnia 2019 roku w wieku 103 lat8. 18 kwietnia zasługuje na miejsce w każdym zestawieniu tego dnia w historii wojskowości, obok sylwetek dowódców wojny na Pacyfiku.

Najczęstsze pytania

Czym był rajd Doolittle'a?

Był to pierwszy amerykański nalot na japońskie wyspy macierzyste, wykonany 18 kwietnia 1942 roku przez 16 bombowców B-25B lotnictwa armii (USAAF) z lotniskowca USS Hornet pod wodzą podpułkownika Jamesa Doolittle'a.

Dlaczego bombowce wystartowały przed czasem?

Japoński kuter dozorowy wykrył Zespół Operacyjny 16 około 650 mil od Japonii i nadał ostrzeżenie, więc Halsey i Doolittle zdecydowali się na natychmiastowy start, przez co bombowcom zabrakło paliwa do Chin.

Ilu lotników Doolittle'a zginęło?

Trzech zginęło przy skokach i wodowaniu, trzech rozstrzelano 15 października 1942 roku, a jeden zmarł w niewoli w 1943 roku. Pozostałych 73 przeżyło rajd, choć kilku z nich zginęło później w dalszych latach wojny.

Gdzie wylądowali lotnicy Doolittle'a?

Piętnaście bombowców spadło we wschodnich Chinach lub u ich wybrzeży. Jeden wylądował pod Władywostokiem, a jego załogę internowano w ZSRR, dopóki w maju 1943 roku nie uciekła do Iranu.

Ilu Chińczyków zginęło po rajdzie Doolittle'a?

Szacunki liczby zabitych Chińczyków w kampanii Zhejiang-Jiangxi, która nastąpiła po rajdzie, sięgają około 250 000. To szacunek, a nie dokładna liczba.

Czy rajd Doolittle'a doprowadził do bitwy o Midway?

Nie bezpośrednio, ale powszechnie uznaje się go za ważny czynnik: rozwiał wątpliwości japońskiego Sztabu Generalnego Marynarki co do planu Yamamoto, by zaatakować Midway.

Źródła i przypisy

Numery w tekście odsyłają do poniższych prac.

  1. National Museum of the US Air Force, „America Hits Back: The Doolittle Tokyo Raiders” ↩ a b
  2. Naval History and Heritage Command, „Doolittle Raid, 18 April 1942” ↩ a b c
  3. Wikipedia, „Doolittle Raid” ↩ a b
  4. Carroll V. Glines, The Doolittle Raid: America's Daring First Strike Against Japan (Orion Books, 1988). ↩
  5. James M. Scott, Target Tokyo: Jimmy Doolittle and the Raid That Avenged Pearl Harbor (W. W. Norton & Company, 2015). ↩ a b
  6. National Museum of the US Air Force, „The Eight Who Were Captured” ↩ a b
  7. The National WWII Museum, „The Doolittle Raiders” ↩
  8. The National WWII Museum, „Richard "Dick" Cole (In Memoriam)” ↩

Przeżyj bitwy

Echoes of Battle ożywia 40 największych bitew w historii, scena po scenie, z trybem taktycznym w czasie rzeczywistym w budowie. Zapisz się, by być pierwszym przy premierze.

Albo wesprzyj aplikację na Ko-fi ›