14 lutego 1831 roku pod Stoczkiem, niewielkim miasteczkiem na wschód od Warszawy, korpus generała Józefa Dwernickiego rozgromił dwa pułki rosyjskich strzelców konnych generała Fiodora (Teodora) Geismara. Było to pierwsze poważniejsze starcie rosyjskiej kampanii przeciw powstaniu listopadowemu i pierwsze polskie zwycięstwo w tej wojnie. Polacy ponieśli niewielkie straty, Rosjanie stracili działa i jeńców. Bitwa nie powstrzymała marszu na Warszawę, ale bardzo podniosła ducha powstańców.
Najazd
Powstanie listopadowe wybuchło w Warszawie 29 listopada 1830 roku, a 25 stycznia 1831 roku na wspólnym posiedzeniu Sejmu i Senatu podjęto uchwałę o detronizacji Mikołaja I jako króla Polski. Na początku lutego do Królestwa wkroczyła armia rosyjska. Sebastian Bartos i John P. Dunn oceniają siły feldmarszałka Iwana Dybicza na 114 000 ludzi w jedenastu kolumnach. 9 lutego Dybicz wydzielił osłonę skrzydeł swojego marszu wzdłuż traktu z Brześcia do Warszawy, w tym dywizję jazdy Geismara.1
Naprzeciw stanął korpus Józefa Dwernickiego, kawalerzysty z doświadczeniem kampanii napoleońskich, liczący 14 szwadronów ułanów i strzelców konnych, 3 bataliony piechoty i baterię artylerii konnej. Jak pokazują Maciej Trąbski i portal Muzeum Historii Polski dzieje.pl, Dwernicki od dawna zabiegał o wyprawę za Bug, która miała poruszyć Wołyń i Podole. Jego plan zaskoczenia pobliskich Rosjan udaremnili kozacy, którzy wzięli do niewoli jednego z jego żołnierzy i ostrzegli Geismara.2
Dwie kolumny w lesie
Geismar postanowił uderzyć natychmiast z dwóch stron. Generał Paszkow poprowadził jeden pułk strzelców konnych z 4 działami wąską leśną drogą od północy, a sam Geismar nadciągał przez Toczyska z drugim pułkiem i 6 działami. Dwernicki ustawił wojsko pod wsią Zgórznica, na północ od Stoczka: działa na wzgórzu panującym nad obiema drogami, piechota na ich skrzydłach, a jazda gotowa do uderzenia na oddziały wychodzące z lasu. Wąskie leśne dukty zmusiły Rosjan do rozwijania szyku pod ogniem polskiej artylerii.3
Polscy ułani majora Franciszka Russyana uderzyli na kolumnę Paszkowa. Według Bartosa i Dunna rosyjscy jeźdźcy przyjęli szarżę ogniem z karabinków zamiast ruszyć do kontrataku, strzelili za wcześnie i zostali rozbici; część wpadła do stawu i utonęła. Pułk Geismara nadszedł w porę, by uratować oddział Paszkowa przed całkowitym zniszczeniem, a jego 6 dział zaczęło razić polską piechotę. Dwernicki odpowiedział natarciem jazdy i rzucił odwód, szwadron krakusów i dwa szwadrony ułanów, na skrzydło Rosjan, tak że ludzie Geismara, atakowani z trzech stron, poszli w rozsypkę. Bitwa trwała zapewne około pół godziny.4
Bilans
Liczby się różnią. Według Bartosa i Dunna Dwernicki zameldował o 34 poległych Polakach, a straty rosyjskie ocenił na 400 zabitych, 230 jeńców i 10 zdobytych dział, podczas gdy źródła rosyjskie przyznają się do strat 280 ludzi i 8 dział. Trąbski pisze, że po Stoczku Dwernicki wysłał do Warszawy 5 z 11 zdobytych armat, co przyniosło mu w Europie opinię dostawcy dział.5
Całą historię bitwy opowiadamy w artykule o bitwie pod Stoczkiem.
Zwycięstwo dla ducha
Bartos i Dunn oceniają, że pod względem taktycznym Stoczek nie był dla Rosji klęską: Geismarowi zostało dość ludzi i dział, by walczyć dalej, a skrzydło Dybicza nie zostało odsłonięte. Znaczenie bitwy było polityczne: jako pierwsza duża bitwa wojny bardzo podniosła nastroje w Warszawie. Dwernicki wkrótce awansował na generała dywizji, a Trąbski odnotowuje, że wyróżnieni pod Stoczkiem żołnierze dostali później krzyże Virtuti Militari. Marsz Rosjan trwał dalej i zatrzymała go dopiero wielka bitwa pod Grochowem 25 lutego, stoczona o Olszynkę Grochowską.6
Kolejne zwycięstwo, pod Nową Wsią, Trąbski datuje na 19 lutego, pięć dni po Stoczku. Potem Dwernicki ruszył na Lubelszczyznę i dalej na Wołyń, lecz w kwietniu 1831 roku, otoczony przez wojska rosyjskie, przeszedł na terytorium austriackie. Jego losy opisujemy w biografii Józefa Dwernickiego.7
Także tego dnia
- 1797: Bitwa koło Przylądka Świętego Wincentego. Brytyjska flota admirała Johna Jervisa starła się u Przylądka Świętego Wincentego ze znacznie liczniejszą flotą hiszpańską José de Córdoby w czasie wojny I koalicji.






