16 marca 1812 roku trzy dywizje brytyjskie przeszły Gwadianę po moście pontonowym i otoczyły Badajoz, twierdzę obsadzoną przez Francuzów na drodze z Portugalii do Hiszpanii. Trzy tygodnie później, w nocy z 6 na 7 kwietnia, armia Wellingtona poszła do szturmu. Miasto zdobyła, ale w ciągu kilku godzin straciła kilka tysięcy ludzi, a po zwycięstwie żołnierze przez kilka dni plądrowali miasto.
Trzecie oblężenie
Badajoz odparło już dwie próby sprzymierzonych w 1811 roku. Narodowe Muzeum Armii w Londynie przypomina, że czerwcowe szturmy Wellingtona na zewnętrzne forty załamały się, bo brakowało mu porządnego parku oblężniczego i wyszkolonych saperów. Na początku 1812 roku, gdy Napoleon ściągał wojska na wyprawę przeciw Rosji, Wellington uderzył na dwie twierdze graniczne strzegące dróg w głąb Hiszpanii. Ciudad Rodrigo padło w styczniu, następne w kolejce było Badajoz.1
Garnizonem dowodził generał Armand Philippon. Sir Charles Oman, opierając się na francuskich danych Belmasa, liczy 15 marca 5003 ludzi, łącznie z chorymi i niewalczącymi. Według Omana 3 i 4 Dywizja oraz Dywizja Lekka zamknęły okrążenie wieczorem 16 marca, nie napotykając oporu, a następnej burzliwej nocy 1800 robotników wykopało pierwszą linię okopów naprzeciw fortu Picurina. Deszcz padał niemal bez przerwy przez wiele dni, zalewał prace ziemne i zerwał mosty na Gwadianie.2
Wypad, Picurina i wyłomy
19 marca Francuzi zrobili wypad na okopy. Oman pisze o dwóch batalionach, czyli około 1000 ludzi, których po kwadransie wyparto z powrotem; oblegający stracili 150 ludzi, a ranny został główny inżynier, podpułkownik Richard Fletcher. W nocy 25 marca około 500 żołnierzy z 3 Dywizji i Dywizji Lekkiej zdobyło szturmem fort Picurina. Oman liczy 4 oficerów i 50 żołnierzy zabitych oraz 15 oficerów i 250 żołnierzy rannych, czyli ponad połowę atakujących.3
Po zdobyciu Picuriny ciężkie działa podciągnięto bliżej i od 31 marca biły w mury. Do 6 kwietnia otwarto trzy wyłomy. Wieść, że marszałek Soult idzie z odsieczą, kazała Wellingtonowi się spieszyć, a szturm wyznaczono na godzinę dziesiątą wieczorem 6 kwietnia. Francuzi wykorzystali zmrok, by zawalić wyłomy przeszkodami, między innymi ostrzami szabel wbitymi w ciężkie belki.4
Noc 6 kwietnia
4 Dywizja i Dywizja Lekka rzucały się na wyłomy przez mniej więcej dwie godziny, ginąc w fosie i na rumowisku, i nie zdołały się przebić. Miasto padło gdzie indziej. 3 Dywizja Pictona wdarła się po drabinach na mury zamku, a brygada 5 Dywizji wspięła się na bastion San Vicente po przeciwnej stronie miasta. Philippon wycofał się za rzekę do fortu San Cristóbal i tam o świcie 7 kwietnia skapitulował.5
Cena była ogromna. Zestawienie Omana, oparte na oficjalnych raportach, podaje 3713 zabitych, rannych i zaginionych sprzymierzonych w samym szturmie i 4670 w całym oblężeniu, a Narodowe Muzeum Armii mówi o ponad 4500 poległych i rannych przy szturmie wyłomów. W liście do lorda Liverpoola, przytoczonym przez Omana, Wellington napisał, że ma nadzieję nigdy więcej nie poddawać swoich żołnierzy takiej próbie, i winą obarczył brak wyszkolonego korpusu saperów i minerów.6
Plądrowanie miasta
Po wejściu do miasta żołnierze rozbili składy wina i brandy i rozpętali w Badajoz prawdziwe piekło. Muzeum opisuje grabieże, gwałty i zabójstwa mieszkańców; oficerom, którzy próbowali to przerwać, grożono, a przywrócenie porządku trwało trzy dni. Oman zauważa, że plądrowanie trwało już piętnaście do osiemnastu godzin, zanim Wellington wydał rozkaz jego zakończenia. Liczba ofiar cywilnych jest niepewna; Muzeum pisze o setkach zamordowanych mieszkańców.7
Mając w ręku obie twierdze graniczne, Wellington wkroczył do Hiszpanii i 22 lipca 1812 roku pobił marszałka Marmonta pod Salamanką. Jego drogę opisujemy w artykule o księciu Wellingtonie, a jeden z wcześniejszych rozdziałów tej wojny w tekście 16 stycznia w historii wojskowości: La Coruña, 1809.8






