23 listopada 1808 roku marszałek Jean Lannes z około 34 tysiącami Francuzów zaatakował hiszpańską Armię Centrum generała Francisca Javiera Castañosa i dwie dywizje Armii Aragonii, razem około 45 tysięcy ludzi rozciągniętych na szesnastokilometrowej linii od Tudeli nad Ebro do Tarazony. Hiszpańska linia nigdy się porządnie nie sformowała. Lannes przebił się przez lukę w jej centrum i rozbił Aragończyków, a połowa hiszpańskiej armii przyglądała się temu bezczynnie. Tydzień później Napoleon sforsował przełęcz Somosierra, a 1 grudnia stanął w Madrycie.
Pułapka Napoleona
Hiszpańskie powstania 1808 roku zepchnęły Francuzów za Ebro, a w listopadzie Napoleon przybył do Hiszpanii osobiście. Chciał przełamać hiszpański front pod Burgos, a potem rozwinąć kolumny na boki i złapać w pułapkę armie hiszpańskie po obu stronach wyłomu. 21 listopada Castaños dowiedział się, że korpus marszałka Monceya przeszedł Ebro i idzie w dół rzeki ku niemu, a kolumna marszałka Neya maszeruje przez góry na jego tyły, grożąc zamknięciem go między dwiema armiami. Cofnął się pod Tudelę i postanowił tam przyjąć bitwę.1
Jego linia biegła około szesnastu kilometrów na zachód od Tudeli, wzdłuż rzeczki Queiles, aż do Tarazony, co było o wiele za długim odcinkiem dla samych jego wojsk. Potrzebował Armii Aragonii, której dywizje generała O’Neille’a stały za Ebro, ale O’Neille nie chciał ruszyć bez rozkazu swojego dowódcy, José Palafoxa, a ten przyszedł dopiero w południe 22 listopada. Gdy Aragończycy doszli do rzeki, zapadał zmrok i O’Neille postanowił rozbić obóz na północnym brzegu i przeprawić się rano.2
Luka pod Tudelą
Napoleon powierzył natarcie Lannesowi. Historyk Charles Oman opisuje, że Lannes przez dwa tygodnie dochodził do siebie po tym, jak koń spadł z nim w przepaść, a chirurg Larrey miał go wyleczyć, zaszywając w skórę świeżo zabitej owcy. O świcie 23 listopada Lannes ruszył z czterema dywizjami Monceya i dywizją Lagrange’a z korpusu Neya. Castaños trzymał swoje 3 tysiące jazdy przy piechocie, zamiast wysłać ją na rozpoznanie, i według Omana pierwsze ostrzeżenie dostał o dziewiątej rano, gdy francuscy kawalerzyści podjechali pod Tudelę, a Aragończycy wciąż przechodzili przez most.3 › Napoleon Bonaparte
Hiszpańskie dywizje w pośpiechu wprowadzano na wzgórza obok miasta, ale między nimi a Armią Centrum pod Cascante otworzyła się luka szeroka na około pięć kilometrów. Castaños pojechał ściągnąć stamtąd swoje dywizje i został przepędzony przez francuską jazdę. Piechota Lannesa zdobyła wzgórze Cerro de Santa Bárbara nad Tudelą i sąsiedni grzbiet, a generał Lefebvre-Desnouettes z trzema pułkami jazdy uderzył przez lukę i rozbił hiszpańskie centrum. Aragończycy uciekli w stronę Saragossy. Pod Cascante, jak liczy Oman, co najmniej 18 tysięcy hiszpańskiej piechoty i 3 tysiące jeźdźców przez całe popołudnie dało się szachować jednej francuskiej dywizji i po zmroku odeszło.4
Straty i droga na Madryt
Oman szacuje straty rozbitego hiszpańskiego prawego skrzydła na 26 dział, ponad tysiąc jeńców i co najmniej 3 tysiące zabitych i rannych, a bezczynnego lewego na najwyżej 200 ludzi; korpus Monceya stracił 44 zabitych i 513 rannych. Historyk John Rickard podaje te same liczby hiszpańskie. Pułapka zamknęłaby się szczelniej, gdyby nadszedł Ney, ale jego kolumna była jeszcze w okolicach Sorii, około 80 kilometrów dalej. Napoleon obwinił Neya; Oman i Rickard twierdzą zgodnie, że marsz, jakiego cesarz od niego żądał, był w tym czasie niewykonalny.5
Wielu żołnierzy aragońskich walczyło potem w drugim oblężeniu Saragossy, a reszta armii Castañosa ruszyła ku Madrytowi. Napoleon był szybszy: 30 listopada sforsował przełęcz Somosierra, o czym piszemy w artykule o bitwie pod Somosierrą, a 1 grudnia był w Madrycie.6






