Brytyjczycy wygrali bitwę pod Bunker Hill w czerwcu 1775 roku, lecz tak wielkim kosztem, że przypominało to klęskę. Amerykańska milicja broniąca wzgórz nad Bostonem dwukrotnie rozbiła nacierających żołnierzy brytyjskich, zanim zabrakło jej amunicji, dowodząc, że surowe oddziały kolonialne potrafią stawić czoła najlepszej armii świata.
W czerwcu 1775 roku, na wzgórzach nad Bostonem, oddziały amerykańskiej milicji kolonialnej okopały się i czekały, aż uderzy na nie armia brytyjska. Rozkazani, by wstrzymać ogień, dopóki wróg nie podejdzie blisko, dwukrotnie rozszarpali nacierające czerwone kurtki, nim zabrakło im amunicji i oddali pozycję. Brytyjczycy wygrali bitwę pod Bunker Hill, ale takim strasznym kosztem, że dowiodła ona, iż surowa amerykańska milicja potrafi stawić czoła najlepszej armii świata.

Oblężenie Bostonu
Po pierwszych strzałach wojny pod Lexington i Concord tysiące milicjantów z Nowej Anglii zamknęły armię brytyjską w Bostonie. By zapanować nad portem, Amerykanie nocą przedostali się na półwysep Charlestown i usypali ziemną redutę, głównie na Breed's Hill2, z której mogli zagrozić miastu.
Wstrzymać ogień
17 czerwca Brytyjczycy pod wodzą generała Williama Howe'a3 przeprawili się i uderzyli na pozycję wprost, maszerując w liniach po otwartym stoku. Cierpiąc na brak prochu, amerykańscy dowódcy kazali żołnierzom wstrzymać ogień, dopóki czerwone kurtki nie podejdą blisko, w rozkazie zapamiętanym jako nie strzelać, dopóki nie zobaczycie białek ich oczu1. Salwy oddane z bliska rozbiły pierwsze dwa szturmy.1

Wzgórze pada
Przy trzecim szturmie obrońcom nie zostało już niemal prochu1 i walczyli kolbami muszkietów oraz kamieniami, nim wycofali się w szyku. Brytyjczycy zdobyli redutę i półwysep. Przywódca patriotów doktor Joseph Warren zginął w ostatnim starciu4, co było jedną z najpoważniejszych strat sprawy amerykańskiej tego dnia.
Kosztowna lekcja
Brytyjczycy zdobyli teren, ale za porażającą cenę: ponad tysiąc zabitych i rannych, w tym straszliwe żniwo wśród oficerów, przy znacznie mniejszych stratach Amerykanów. Skala strat wstrząsnęła brytyjskim dowództwem i dodała otuchy rebelii. Brytyjski generał Henry Clinton nazwał tę bitwę „drogo okupionym zwycięstwem” i dodał, że jeszcze jedno takie zwycięstwo by ich zrujnowało. Bitwa pokazała też, że wojna będzie długa i ciężka.

