Markiz de Lafayette był francuskim arystokratą, który w 1777 roku, mając 19 lat, przypłynął do Ameryki i został generałem majorem Armii Kontynentalnej. Ranny pod Brandywine, walczył pod Monmouth, w 1780 roku pomógł sprowadzić francuskie wojska, a w 1781 roku wiązał Cornwallisa w Wirginii, aż Brytyjczycy dali się zamknąć w Yorktown.
W czerwcu 1777 roku dziewiętnastoletni francuski szlachcic zszedł na ląd w pobliżu Georgetown w Karolinie Południowej, po przeprawie przez Atlantyk statkiem kupionym za własne pieniądze. Nigdy dotąd nie widział bitwy. Cztery lata później dowodził w Wirginii armią amerykańską, która trzymała lorda Cornwallisa w szachu, dopóki pułapka pod Yorktown się nie zatrzasnęła.
Historia zapisana w dokumentach jest ciekawsza od legendy: ambitny młodzieniec złakniony sławy, generał, który szybko się uczył, i przyjaźń z George'em Washingtonem utrwalona w listach wymienianych przez dziesięciolecia.
Dlaczego francuski arystokrata popłynął do Ameryki
Gilbert du Motier, markiz de Lafayette, urodził się 6 września 1757 roku w Chavaniac w Owernii1. Jego ojciec poległ w walce z Brytyjczykami pod Minden w 1759 roku1, a w wieku trzynastu lat chłopiec był już sierotą i dziedzicem jednej z największych fortun Francji. Jako szesnastolatek poślubił Adrienne de Noailles z wpływowego rodu dworskiego.
Biografowie nie twierdzą, że kierowały nim wyłącznie szlachetne pobudki: umiłowanie wolności, chęć uderzenia w naród, który zabił mu ojca, i głód sławy. Król zakazał wyprawy, ale Lafayette kupił statek Victoire i w kwietniu 1777 roku odpłynął. Kongres, zmęczony francuskimi oficerami domagającymi się stopni, przyjął go, bo zaoferował służbę bez żołdu, i 31 lipca 1777 roku mianował go generałem majorem2.
Brandywine: rana i reputacja
Pierwszą bitwę stoczył 11 września 1777 roku nad Brandywine, gdy manewr oskrzydlający generała Howe'a zwinął amerykańskie prawe skrzydło. Lafayette wjechał w łamiącą się linię, by zatrzymać uciekających, i już na początku bitwy został ranny w nogę3. Pozostał przy żołnierzach na tyle długo, by pomóc w zorganizowaniu odwrotu do Chester.
Rana przyniosła mu rozgłos: cudzoziemca, który przelał krew za sprawę, nie można było już zbyć jako utytułowanego turysty. W tej samej bitwie debiutował w Ameryce także Kazimierz Pułaski. Pod koniec 1777 roku Lafayette otrzymał dywizję żołnierzy z Wirginii.
Valley Forge i więź z Washingtonem
Większość grudnia 1777 i stycznia 1778 roku spędził w obozie zimowym w Valley Forge. Według historyków z Mount Vernon za własne pieniądze kupował swoim żołnierzom mundury i muszkiety4 i przez najcięższą część zimy żył razem z nimi.
Tej zimy część oficerów i kongresmenów otwarcie krytykowała George'a Washingtona. Rada Wojenna (Board of War) zaproponowała Lafayette'owi dowództwo planowanej inwazji na Kanadę, w czym niektórzy widzieli próbę odciągnięcia go od naczelnego wodza. Markiz zastrzegł, że pozostanie podległy Washingtonowi, a wyprawa upadła z braku ludzi i zaopatrzenia.
Ta przyjaźń jest udokumentowana, a nie wymyślona. Obaj pisali do siebie aż do śmierci Washingtona w 1799 roku, a urodzonemu w 1779 roku synowi Lafayette dał imiona Georges Washington. Bezdzietny Washington nigdy go nie adoptował; relacja ojca i syna dobrze oddaje ton ich listów, ale nie miała podstaw prawnych.

Barren Hill i Monmouth
W maju 1778 roku Washington powierzył mu pierwsze samodzielne dowództwo: około 2200 ludzi wysuniętych do obserwacji Brytyjczyków2 w Filadelfii. 20 maja brytyjskie kolumny próbowały otoczyć go pod Barren Hill. Lafayette wymknął się drogą, której przeciwnik nie zamknął, i przeprawił się przez Schuylkill brodem Matson's Ford, nie tracąc oddziału.
Gdy Brytyjczycy opuścili Filadelfię, Washington zaproponował mu dowództwo straży przedniej, bo odmówił jej generał Charles Lee. Lee zmienił jednak zdanie i odebrał markizowi dowództwo2. Pod Monmouth 28 czerwca 1778 roku natarcie Lee się rozsypało, Washington osobiście opanował sytuację, a Lafayette dowodził częścią linii przez upalne popołudnie.

Jak zdobył dla Ameryki pomoc Francji
Zwycięstwo pod Saratogą pomogło skłonić Francję do zawarcia sojuszu w lutym 1778 roku, ale sojusz na papierze nie oznaczał jeszcze francuskich żołnierzy w Ameryce. W styczniu 1779 roku Lafayette popłynął do domu i przez rok zabiegał w Wersalu o wysłanie armii.
Wrócił na fregacie Hermione, która 28 kwietnia 1780 roku zawinęła do Bostonu z wiadomością, że francuski korpus ekspedycyjny jest w drodze. W lipcu około 5500 żołnierzy hrabiego de Rochambeau wylądowało w Newport, a Lafayette został łącznikiem Washingtona z francuskim dowództwem.
Wirginia 1781 i Yorktown
Na początku 1781 roku Washington wysłał go na południe z około 1200 żołnierzami5 przeciw Benedictowi Arnoldowi, który pustoszył Wirginię. Pod koniec maja z Karolin nadciągnął lord Cornwallis i siły brytyjskie w Wirginii przekroczyły 7000 ludzi. Nawet po przyłączeniu Pensylwańczyków Anthony'ego Wayne'a i milicji wirgińskiej Lafayette miał około 4000 żołnierzy.
Nie mógł ryzykować bitwy, więc deptał Cornwallisowi po piętach, dość blisko, by mu zagrażać, ale nigdy na tyle blisko, by dać się rozbić. Pod Green Spring 6 lipca 800 ludzi Wayne'a uderzyło na oddział wzięty za straż tylną i natknęło się na większość armii brytyjskiej. Amerykanie stracili 28 zabitych, 99 rannych i 12 zaginionych5, a pod Lafayette'em zastrzelono konia.
W sierpniu Cornwallis okopał się w Yorktown. Lafayette zameldował o tym, Washington i Rochambeau ruszyli na południe, a flota francuska zamknęła zatokę Chesapeake. Pod koniec września miasto otaczało ponad 17 000 żołnierzy amerykańskich i francuskich5. 14 października 400 ludzi z lekkiej piechoty Lafayette'a pod wodzą Alexandra Hamiltona zdobyło redutę nr 10, a Francuzi redutę nr 9. Cornwallis skapitulował 19 października 1781 roku; więcej w tekstach o oblężeniu Yorktown i o pojedynku Washington kontra Cornwallis.

Po wojnie: druga rewolucja i pożegnalna podróż
Lafayette odpłynął do Francji w grudniu 1781 roku, a w 1784 roku wrócił, by odwiedzić Washingtona w Mount Vernon. W 1789 roku przedstawił Zgromadzeniu Narodowemu projekt deklaracji praw i objął dowództwo paryskiej Gwardii Narodowej, ale rewolucja szybko go wyprzedziła. W 1792 roku uciekł, wpadł w ręce Austriaków i był więziony w Prusach i Austrii od 1792 do 1797 roku6.
Na zaproszenie prezydenta Jamesa Monroe przyjechał do Ameryki w sierpniu 1824 roku i do września 1825 roku odwiedził wszystkie 24 stany, witany przez ogromne tłumy. Zmarł w Paryżu 20 maja 1834 roku i zgodnie ze swoim życzeniem spoczął w ziemi przywiezionej z Bunker Hill3.
Lafayette wobec niewolnictwa
Jego poglądy na niewolnictwo są dobrze udokumentowane. W liście do Washingtona z Kadyksu z 5 lutego 1783 roku zaproponował wspólny zakup majątku i uwolnienie mieszkających tam niewolników, by pracowali jako dzierżawcy. Dodał, że jeśli to szalony pomysł, woli być szalony w ten sposób7, niż uchodzić za mądrego w przeciwnym. Washington odpowiedział ciepło, ale do przedsięwzięcia się nie przyłączył.
W 1786 roku Lafayette doniósł Washingtonowi, że za 125 000 liwrów kupił plantację w Gujanie Francuskiej, by wypróbować tam stopniową emancypację; gdy w 1792 roku skonfiskowano jego majątek, ludzi z plantacji sprzedano z powrotem w niewolę. W 1784 roku poświadczył zasługi wywiadowcze Jamesa, zniewolonego Wirgińczyka, który szpiegował w obozie Cornwallisa; dokument wsparł jego udaną petycję o wolność w 1787 roku. James przyjął nazwisko Lafayette.

Dlaczego Ameryka wciąż o nim pamięta
Maryland nadał Lafayette'owi obywatelstwo jeszcze za życia, a jego imię noszą miasta i hrabstwa w całym kraju. Ustawa Public Law 107-209, zatwierdzona 6 sierpnia 2002 roku8, uczyniła go honorowym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Wcześniej zaszczyt ten otrzymali Winston Churchill, Raoul Wallenberg, William i Hannah Penn oraz Matka Teresa.
Przez ocean, by walczyć za rewolucję, przeprawiali się też inni, jak przypominają losy Tadeusza Kościuszki i innych polskich bohaterów rewolucji amerykańskiej. Lafayette'a wyróżnia droga: nastolatek z pieniędzmi i tytułem nauczył się wojny pod ogniem, a w 1781 roku powierzono mu powstrzymywanie brytyjskiej armii znacznie mniejszymi siłami. Amerykanie to zapamiętali. Gdy w 1917 roku ich wojska dotarły do Francji, pułkownik Charles E. Stanton stanął nad jego grobem i powiedział: „Lafayette, we are here”, czyli „Lafayette, oto jesteśmy”.
