Kto wygrał bitwę pod Kaniowem?
Wygrali Niemcy. 11 maja 1918 roku wojska niemieckie zaatakowały II Korpus Polski generała Józefa Hallera pod Kaniowem nad Dnieprem i po całodziennej walce korpus, któremu brakowało amunicji, skapitulował. Trzy miesiące wcześniej pod Rarańczą II Brygada Hallera przebiła się przez front austriacki, by do niego dołączyć.1
W maju 1918 roku kilka tysięcy polskich żołnierzy stoczyło bitwę z armią niemiecką pod Kaniowem nad Dnieprem, daleko od ziem polskich. Ich droga zaczęła się zimową nocą na Bukowinie, gdy II Brygada Legionów Polskich zwróciła broń przeciw armii austro-węgierskiej, u której boku walczyła od 1914 roku. To jedna z historii opowiedzianych w naszym przewodniku o tym, jak Polska odzyskała niepodległość.2
Ta strona prowadzi tą drogą od Rarańczy do Kaniowa. Pokazuje racje każdej ze stron: Ukraińskiej Republiki Ludowej, która w Brześciu uzyskała Chełmszczyznę, rządów Austrii i Niemiec, którym potrzebne było ukraińskie zboże, polskich oficerów, którzy poczuli się zdradzeni, i niemieckiego dowództwa na Ukrainie, które nie zamierzało tolerować uzbrojonego korpusu poza swoją kontrolą.
Co się wydarzyło pod Rarańczą 15 i 16 lutego 1918 roku?
9 lutego 1918 roku państwa centralne podpisały w Brześciu traktat pokojowy z Ukraińską Republiką Ludową. Przyznawał on nowemu państwu Chełmszczyznę i część Podlasia, ziemie, które Polacy uważali za swoje.3

Traktat prowadził granicę Ukrainy od Tarnogrodu przez Biłgoraj, Szczebrzeszyn i Krasnystaw na północ, a szczegóły pozostawiał mieszanej komisji, która miała się kierować „stosunkami etnograficznymi” i życzeniami mieszkańców. Kijów domagał się tego obszaru właśnie z tych powodów: wskazywał na jego ukraińską ludność prawosławną i na uchwałę Rady Centralnej z listopada 1917 roku, która uznała go za integralną część Ukrainy.4
Dla strony ukraińskiej był to pierwszy pokój tej wojny i pierwsze uznanie za granicą, a zarazem cena za pomoc Niemiec i Austrii przeciw Rosji Sowieckiej, opłacona dostawami żywności.5
Dla Wiednia, pogrążonego w kryzysie aprowizacyjnym i fali strajków, obiecane dostawy ukraińskiego zboża znaczyły więcej niż uczucia Polaków. W Niemczech i Austrii traktat szybko zyskał własną nazwę: „pokój chlebowy”, Brotfrieden.6
Polacy w Galicji i Królestwie uznali traktat za zdradę i przez kraj przeszła fala protestów. Jan Snopko zauważa, że rozwiązanie to odpowiadało także Berlinowi, który zrzucał odium na Austrię i grzebał plan związania przyszłej Polski z monarchią Habsburgów.7
II Brygada, wchodząca wtedy w skład Polskiego Korpusu Posiłkowego w armii austro-węgierskiej, kwaterowała na zachód od Czerniowiec na Bukowinie, w rejonie Mamajowiec. 14 lutego pułkownik Józef Haller zwołał oficerów i postanowiono przejść przez front, by połączyć się z polskimi korpusami tworzącymi się w Rosji. Kapelan brygady, ksiądz Józef Panaś, przekonywał, że przysięga przestała obowiązywać żołnierzy, bo to państwa centralne pierwsze złamały słowo. Według Buławy Haller odesłał odznaczenia państw centralnych, a w odezwie „Do Narodu Polskiego” dowództwo brygady pisało, że żołnierski obowiązek kazał im iść tam, gdzie powstaje polska siła zbrojna, skoro w kraju możność budowania armii polskiej ustała.8
Wieczorem 15 lutego brygada wyruszyła pod pozorem nocnych ćwiczeń. Austriackie naczelne dowództwo kazało wprawdzie armii pilnie obserwować Polaków, ale to ostrzeżenie ich nie powstrzymało. Po drodze legioniści aresztowali dowódcę własnego korpusu, generała Zygmunta Zielińskiego, wraz ze sztabem, a na przejeździe kolejowym w Starej Żuczce zatrzymali samochód austriackiego generała Schillinga, który z ramienia naczelnego dowództwa sprawował pieczę nad korpusem, i jego także aresztowali.9

Pod Rarańczą, jak pisze Buława, czoło kolumny natknęło się na dwa bataliony austro-węgierskiego 53 pułku piechoty, złożonego głównie z Chorwatów, i rozbiło je w krótkiej walce. Większość tych, którzy się przebili, należała do 2 i 3 pułku piechoty.10
Tył kolumny miał mniej szczęścia. Pociąg pancerny odciął tabory i artylerię, a większość ludzi, którzy przy nich byli, dostała się do niewoli. Sam Haller pisał, że tabory, piekarnia polowa i artyleria zostały odcięte.11
Rankiem 16 lutego w opuszczonych okopach rosyjskich stało około 100 oficerów i 1500 żołnierzy. Brygada straciła 16 zabitych i kilkunastu rannych. Snopko podaje 11 zabitych i 42 rannych po stronie austro-węgierskiej, a historyk Adam Buława te same dwie liczby w odwrotnym porządku.12
Co się stało z legionistami, którzy nie przeszli frontu?
Wiedeń odpowiedział surowo. 19 lutego 1918 roku cesarz Karol rozwiązał Polski Korpus Posiłkowy, a oddziały, które zostały na Bukowinie i na tyłach, rozbrojono i internowano w obozach na Węgrzech, w komitacie Marmaros. Snopko szacuje liczbę internowanych byłych legionistów na około 5500, w tym blisko 230 oficerów. Austriacka historia oficjalna z 1938 roku podaje, że przez linię przebiły się tylko około trzy kompanie pod dowództwem Hallera, a główne siły korpusu otoczono i po krótkiej walce rozbrojono, po czym jako buntowników wywieziono do Husztu na Węgrzech.13
Warunki w obozach były z początku ciężkie: zimne baraki, głód i choroby, a strażnicy traktowali Polaków jak zdrajców. Wielu żołnierzy wcielono później ponownie do armii austro-węgierskiej i wysłano na front włoski.14
Oficerów uznanych za najbardziej winnych postawiono przed austro-węgierskim sądem wojskowym w Marmaros-Sziget (dziś Sighetu Marmației w Rumunii). Aktem oskarżenia objęto 115 legionistów, a proces rozpoczął się 8 czerwca 1918 roku. Prokurator domagał się kary śmierci dla 102 z nich.15
Za oskarżonymi ujmowali się polscy posłowie w Wiedniu, Rada Regencyjna w Warszawie i prasa galicyjska. Pod koniec września 1918 roku, gdy monarchia chyliła się już ku upadkowi, cesarz Karol ogłosił abolicję i postępowanie umorzono.16

Jak II Brygada połączyła się z II Korpusem Polskim?
II Korpus Polski wyrósł z ruchu polskich żołnierzy w rosyjskich armiach Frontu Rumuńskiego zimą 1917 roku. Dowodził nim generał Stankiewicz, zrusyfikowany Polak, którego imię źródła podają różnie, a generał Eugeniusz de Henning-Michaelis, Polak w służbie rosyjskiej, był jednym z wyższych oficerów, którzy wspierali tam tworzenie polskich oddziałów.17
Brygada połączyła się z korpusem w Sorokach nad Dniestrem 6 marca 1918 roku.18
Obie grupy niełatwo się ze sobą zgrały. Naczelna Rada Wojskowa korpusu popadła w konflikt ze Stankiewiczem i 28 marca odsunęła go, oddając dowództwo Hallerowi.19
Haller zreorganizował korpus w dwie dywizje strzelców, 4 i 5, z dwoma pułkami ułanów i silną artylerią. Stan żywnościowy wynosił około 7000 ludzi, ale zdolnych do walki było znacznie mniej. Buława podaje stan bojowy z 1 maja 1918 roku: 238 oficerów i 2035 żołnierzy.20
Pod koniec marca korpus opuścił Besarabię, gdzie po pokoju z Rumunią nie mógł pozostać, i ruszył na wschód, w głąb Ukrainy, by wyjść poza zasięg państw centralnych. Kierował się ku przeprawie przez Dniepr w Kaniowie (ukr. Kaniw) w środkowej Ukrainie. W kwietniu generał Aleksander Osiński, mianowany w imieniu Rady Regencyjnej dowódcą wojsk polskich na Ukrainie, nakazał mu się tam zatrzymać, w kole wsi na zachód od rzeki.21
Władze ukraińskie miały własne racje. Kozłowski pisze, że naciskały, by trzymać korpus z dala od mostów na Dnieprze, i uzależniały od tego postoju dostawy żywności przez Kijów, a Lipiński dodaje, że kwatery wyznaczyły władze w Kijowie.22
Dlaczego Niemcy chcieli rozbroić II Korpus?
Po Brześciu armie niemiecka i austro-węgierska zajęły Ukrainę, by zapewnić sobie obiecane w traktacie zboże. Gdy Rada Centralna nie wywiązywała się z dostaw, niemieckie dowództwo poparło zmianę władzy i pod koniec kwietnia 1918 roku hetmanem nowego Państwa Ukraińskiego ogłoszono Pawła Skoropadskiego.23
W takim kraju polski korpus był obcym wojskiem, które nikomu nie podlegało. Państwa centralne nie zamierzały tolerować na Ukrainie dużych sił zbrojnych poza swoją kontrolą i po zawarciu traktatów pokojowych zaczęły rozbrajać tamtejsze polskie oddziały. W maju pod naciskiem Niemców rozwiązano także I Korpus Polski na Białorusi. Niemcy nie zapomnieli też Rarańczy: Adam Miodowski zwraca uwagę, że już w marcu niemiecki negocjator, major von Wulffen, żądał wydzielenia byłej II Brygady z korpusu i obciążenia jej odpowiedzialnością za zdradę stanu.24
Niemcy odcięli korpusowi zaopatrzenie i rozbrajali mniejsze, odosobnione oddziały, a miejscowa ludność, jak pisze Lipiński, była przeciw niemu podburzana. Potem postawili ultimatum: generał Osiński otrzymał je 2 maja, a korpus cztery dni później, 6 maja. Korpus je odrzucił.25
Gotowość do walki, którą korpus okazał tego dnia, skłoniła Niemców do odłożenia akcji do czasu ściągnięcia większych sił, a Lipiński pisze, że sprowadzili je z Kijowa, Fastowa, Białej Cerkwi i Czerkas.26
Jakie były siły stron pod Kaniowem?
Muzeum Wojska Polskiego przypisuje korpusowi około 7000 ludzi. Lipiński podaje te same 7000, ale tylko około 3000 bagnetów i szabel na linii. Siły niemieckie Lipiński szacuje na 9000 do 12 000 ludzi, a większość autorów na około 12 000: 14 batalionów piechoty i pułk huzarów z trzema bateriami dział 77 mm.27
W jednej broni Polacy byli silniejsi. Historyk artylerii Włodzimierz Kozłowski liczy w korpusie wiosną 1918 roku 59 dział, a Lipiński siedem polskich baterii dział 3-calowych i dwie 6-calowych, wobec trzech niemieckich baterii po cztery działa 77 mm. Niemieckim dowódcą był generał von Zierhold z 28 Brygady Landwehry, którego nazwisko polskie relacje zapisują też jako Lierhold. Jego kwatera mieściła się w Mironówce, na zachód od polskich kwater.28
Co się wydarzyło pod Kaniowem 11 maja 1918 roku?
Przed świtem 11 maja, w gwałtownej ulewie, Niemcy przemknęli bagnami obok polskich placówek i około wpół do czwartej lub o czwartej rano uderzyli na śpiący korpus. Szwadron 6 pułku ułanów pełniący służbę ubezpieczenia dostał się do niewoli prawie w całości. Uderzenie na Potok, prowadzone z kilku stron naraz, zaskoczyło 5 Dywizję Strzelców: Niemcy zdobyli baterię i wzięli do niewoli sztab dywizji, dopóki nie odbiła go kontratakiem legia oficerska korpusu.29

4 Dywizja Strzelców zdążyła zająć stanowiska. Jej 14 pułk strzelców utrzymał groblę w Kozinie na bagnistej dolinie Rossawy, a resztki 5 Dywizji broniły drugiej grobli, pod Masłówką. Saperzy utrzymali Stepańce, a korpus zamknął się w pierścieniu obronnym wokół Jemczychy i Masłówki.30
Niemieckie natarcia na groble zostały odparte, a Niemcy posuwali się dalej ostrożniej, ściągając kolejne siły. Korpus był jednak otoczony, a po południu kończyły mu się amunicja i żywność. Około czwartej po południu ogień ustał i zaczęły się rozmowy. Korpus skapitulował na honorowych warunkach, a nazajutrz, 12 maja, żołnierze złożyli broń.31
Ilu żołnierzy zginęło pod Kaniowem?
Liczby się różnią. Kozłowski odnalazł imienną listę 56 polskich zabitych, w tym 18 oficerów, i co najmniej 74 rannych, raczej dwa razy więcej. Buława podaje 46 zabitych i około 200 rannych, a Muzeum Wojska Polskiego łącznie 200 do 250 zabitych i rannych. W czasie walki do niewoli trafiło około 1500 Polaków, a po kapitulacji około 3000 kolejnych, z których jednak od 1500 do 2000 zbiegło.32
Straty niemieckie były większe. Lipiński szacuje je na ponad 1000 zabitych i rannych, a wystawa Instytutu Pamięci Narodowej na około 1500.33
Kto wygrał bitwę pod Kaniowem i czy Haller słusznie skapitulował?
Wygrali Niemcy. Rozbroili korpus, a o to im chodziło. Brudek nazywa bitwę niemieckim zwycięstwem po krótkiej walce, a dla Adama Miodowskiego klęska pod Kaniowem wraz z rozwiązaniem I Korpusu oznaczała koniec polskich korpusów tworzonych w Rosji.34
Polscy historycy od dawna spierają się o dowodzenie Hallera. Lipiński, weteran Legionów, pytał w 1935 roku, dlaczego Haller nie przegrupował wojsk po ultimatum, dlaczego wystawił na linię tylko 3000 z 7000 ludzi i dlaczego nie próbował przeprawić się przez Dniepr, póki był na to czas. Kozłowski zauważa, że korpus był rozlokowany do dalszego marszu, a nie do obrony okrężnej.35
Buława odpowiada, że ugrupowanie bojowe byłoby otwartą prowokacją, że przebicie się za Dniepr było wątpliwe, a bitwa mogła jedynie honorowo zakończyć istnienie korpusu, nie przynieść zwycięstwa. Przytacza ocenę Kozłowskiego: walkę przerwano w najwłaściwszej chwili, bo jej kontynuacja bez amunicji mogła się skończyć rzezią.36
Politycznie bitwa znaczyła więcej niż militarnie. Dla Buławy Kaniów był najważniejszą polską bitwą I wojny światowej: po raz pierwszy polska formacja samodzielnie stanęła przeciw Niemcom, a żołnierze II Brygady walczyli odtąd ze wszystkimi trzema zaborcami, z Rosjanami na froncie wschodnim, z Austriakami pod Rarańczą i z Niemcami pod Kaniowem.37
Co się stało po bitwie pod Kaniowem?
Korpus przestał istnieć. Wielu jego żołnierzy uniknęło niewoli. Jedni poszli na południe, na Kubań, gdzie znów tworzyły się polskie oddziały, a największa grupa, jak pisze Brudek, na Syberię.38
Haller uniknął niewoli. Przedostał się do Moskwy, a stamtąd do Murmańska, i odpłynął do Francji. 4 października 1918 roku objął dowództwo Armii Polskiej we Francji, Błękitnej Armii, którą w 1919 roku przyprowadził do kraju. Jego życie opisujemy w biografii Józefa Hallera.39
Nazwa przetrwała. Żołnierze II Korpusu, którzy zebrali się na Kubaniu, weszli w skład 4 Dywizji Strzelców Polskich, a 26 sierpnia 1919 roku, dla zachowania tej tradycji, cztery pułki piechoty 10 Dywizji Piechoty otrzymały nazwę Pułków Strzelców Kaniowskich.40
Rarańcza i Kaniów należą do szerszej historii: drogi Legionów od Kostiuchnówki w 1916 roku do państwa polskiego 11 listopada 1918 roku. Rarańcza jest wśród bitew, które o włos nie weszły do naszego rankingu bitew, które dały Polsce niepodległość, a tło obu opisujemy w przewodniku po froncie wschodnim I wojny światowej.






