Zaślubiny Polski z morzem to uroczystość w Pucku 10 lutego 1920 roku, podczas której gen. Józef Haller, dowódca Frontu Pomorskiego, wrzucił pierścień do Zatoki Puckiej. Zamknęła ona przejmowanie przez Polskę ziem pomorskich przyznanych traktatem wersalskim i oznaczała powrót Polski nad Bałtyk.
Przez blisko półtora wieku polskiego wybrzeża nie było wcale. Potem, w ciągu kilku tygodni stycznia i lutego 1920 roku, polskie wojsko przeszło przez Pomorze na północ, w ślad za odchodzącymi niemieckimi garnizonami, a pewnego lutowego popołudnia generał na koniu zjechał nad zatokę i zaślubił swój kraj z morzem. Oto historia tego dnia, ziemi, która za nim stała, i tego, co Polska zbudowała na brzegu. To część naszego przewodnika Odzyskanie niepodległości, 1914 do 1921.
Czym były zaślubiny Polski z morzem?
Była to państwowa uroczystość, która zamknęła przejmowanie Pomorza. 10 lutego 1920 roku w niewielkim rybackim porcie w Pucku gen. Józef Haller wrzucił do zatoki pierścień na znak, że Polska wróciła nad Bałtyk.1
Historycy dają temu dniu poczesne miejsce. Józef Borzyszkowski nazywa zaślubiny punktem kulminacyjnym powrotu Pomorza, wydarzeniem, które od razu przeszło do legendy, a historyk wojskowości Mariusz Kardas nazywa uroczystość w Pucku najważniejszym wydarzeniem tamtych dni.2
Dlaczego Polska potrzebowała dostępu do morza?
Żądanie to sięgało I wojny światowej. 8 stycznia 1918 roku prezydent Woodrow Wilson oświadczył przed Kongresem w trzynastym z czternastu punktów, że powinno powstać niepodległe państwo polskie z wolnym i bezpiecznym dostępem do morza. Borzyszkowski zauważa, że program ten ożywił w tym roku polski ruch narodowy na Pomorzu.3
Traktat wersalski, podpisany 28 czerwca 1919 roku, dał Polsce większą część pruskiej prowincji Prusy Zachodnie, czyli ziemię, którą Polacy nazywają Pomorzem. Nie dał Polsce Gdańska, wielkiego portu u ujścia Wisły. Miasto z okolicą miało stać się Wolnym Miastem pod opieką Ligi Narodów, w granicach polskiego obszaru celnego i z zagwarantowanym Polsce swobodnym korzystaniem z portu.4
Traktat wszedł w życie dopiero 10 stycznia 1920 roku, po ratyfikacji przez Niemcy, i dopiero wtedy Polska mogła przejąć tę ziemię. Dzieje samego traktatu to temat na inną opowieść. Tu ważne jest to, że wybrzeże, które Polska zyskała, było krótkie, a największe miasta prowincji, Gdańsk i Elbląg, zostały poza nim.5
Jak polskie wojsko przejęło Pomorze w 1920 roku?
Zadanie to przypadło Frontowi Pomorskiemu gen. Józefa Hallera, dawnego dowódcy Błękitnej Armii, a od południowego zachodu wkraczał Front Wielkopolski. Przekazanie ziem uzgodniono ze stroną niemiecką jesienią 1919 roku, tak by wojska niemieckie wycofywały się według ustalonego harmonogramu, a w ich ślad wchodziły oddziały polskie.6
Marsz zaczął się 17 stycznia 1920 roku i skończył w Pucku 10 lutego.7
Toruń, wyznaczony na stolicę nowego województwa pomorskiego, przejęto 18 stycznia. Haller przybył tam trzy dni później, 21 stycznia, na oficjalne obchody powrotu Pomorza i wydał odezwę do mieszkańców Pomorza.8
Dalej szło etapami: pod koniec stycznia przez Kociewie, ze Starogardem i Tczewem, a w pierwszej dekadzie lutego przez powiaty kaszubskie, Kartuzy i Wejherowo, aż do wybrzeża. Ten ostatni etap trwał od 4 do 10 lutego i niektóre oddziały dotarły nad morze jeszcze przed uroczystością.9
Ilu żołnierzy wzięło w tym udział, nie jest przesądzone. Andrzej Kotecki z Muzeum Niepodległości w Warszawie, na podstawie stanów żywnościowych, szacuje Front Pomorski na 940 oficerów i 26 307 szeregowych, z pięcioma pociągami pancernymi i dziewięcioma samolotami. Mirosław Golon z Instytutu Pamięci Narodowej pisze o około 90 tysiącach żołnierzy skierowanych do całej operacji, z których wielu już po kilku tygodniach wysłano na wschód, na front wojny polsko-bolszewickiej.10

Dlaczego wybrano Puck?
Puck był wówczas, jak zauważa Kotecki, jedynym portem na polskim wybrzeżu, a miasto miało dawne związki z historią Polski nad Bałtykiem. Wielki port regionu, Gdańsk, był poza zasięgiem.11
Według Kardasa plan uroczystości opracowano wspólnie z Antonim Miotkiem i Teofilem Banieckim, polskimi działaczami z powiatu puckiego. Program przyjęty w dowództwie Frontu w Toruniu 3 lutego 1920 roku przewidywał podniesienie bandery, zanurzenie sztandarów pułkowych w wodzie, mszę polową i pamiątkowy pal, a następnego dnia wyjazd nad otwarte morze do Wielkiej Wsi, dzisiejszego Władysławowa. Antropolożka Monika Golonka-Czajkowska również podkreśla, jak starannie napisano ten program, z każdą rolą rozpisaną z góry.12
Co wydarzyło się w Pucku 10 lutego 1920 roku?
W drodze na północ specjalny pociąg z Torunia zatrzymał się na dworcu w Gdańsku. Tam Józef Wybicki, czołowy działacz gdańskich Polaków i starosta krajowy pomorski, wręczył Hallerowi dwa pierścienie, dar polskiej ludności miasta. Większość relacji opisuje je jako platynowe. Folder Krzysztofa Kordy i Cezarego Obrachta-Prondzyńskiego mówi natomiast o flizowanych złotem obrączkach z nazwami Gdańska i Pucka oraz datą.13
W Pucku, jak pisze Kotecki, generała powitali na dworcu przedstawiciele miejscowych władz, kaszubscy rybacy w swoich strojach i kompania 1. Batalionu Morskiego. Potem nad brzeg ruszył pochód, na którego czele rybak niósł kościelną chorągiew z wizerunkiem Matki Bożej, a za nim jechał konno Haller. Uroczystość odbyła się na terenie stacji wodnosamolotów nad zatoką, gdzie, jak dodaje Golonka-Czajkowska, postawiono wysoki biały maszt na banderę.14
Pierwszy przemówił Haller. „Teraz wolne przed nami światy i wolne kraje”, mówił, a polski żeglarz będzie mógł dotrzeć wszędzie pod znakiem Orła Białego. Minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski przemawiał w imieniu Naczelnika Państwa i rządu i przypomniał czasy, gdy Polska panowała nad Bałtykiem.15
Następnie, według relacji Koteckiego i Golonki-Czajkowskiej, duchowni poświęcili biało-czerwoną banderę, którą wciągnięto na maszt. Potem odprawiono mszę polową z kazaniem ks. Józefa Wryczy. Po Te Deum Haller wrzucił jeden pierścień do morza, a drugi włożył na własny palec. Na koniec, jak pisze Golonka-Czajkowska, poświęcono pamiątkowy słup z wyrzeźbionym orłem jagiellońskim.16
Sam Haller zapamiętał kolejność inaczej. W jego wspomnieniu bandera wojenna wzniosła się na maszt po mszy, przy salutach armatnich i dźwiękach hymnu, gdy stary kaszubski rybak z wiosłem przekazywał straż nad wybrzeżem młodemu polskiemu marynarzowi, i dopiero wtedy generał przemówił i rzucił pierścień.17
Wśród gości byli wojewoda pomorski Stefan Łaszewski, Leon Janta-Połczyński w imieniu Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej, kontradmirał Kazimierz Porębski z marynarki wojennej, posłowie na Sejm i tłumy miejscowej ludności, które stały w deszczu.18
Jeden szczegół zaskakuje. Pierścienia nie było w programie. Zarówno Kardas, za historykiem Danielem Dudą, jak i Golonka-Czajkowska, powołując się na relacje świadków, pokazują, że wrzucenie pierścienia dodano w ostatniej chwili. A jednak, słowami Golonki-Czajkowskiej, wkrótce stało się ono najważniejszym momentem narodowej opowieści o powrocie Pomorza.19
Ile wybrzeża otrzymała Polska?
Liczby zależą od sposobu mierzenia brzegu. Instytut Pamięci Narodowej podaje 147 kilometrów: 74 wzdłuż Półwyspu Helskiego, 24 nad otwartym morzem i 49 nad Zatoką Pucką. Przemysław Olstowski z Instytutu Historii PAN podaje 140 kilometrów, licząc cały obwód Półwyspu Helskiego. Obaj podkreślają, że był to skromny pas wybrzeża bez dużego portu.20
Gdańsk, naturalny port dorzecza Wisły, pozostał poza Polską. Na mocy traktatu stał się Wolnym Miastem pod opieką Ligi Narodów, z uprawnieniami Polski w jego porcie i w sprawach celnych.21

Jak widzieli to Niemcy?
Dla Niemiec traktat był ciężkim ciosem. Portal LeMO Niemieckiego Muzeum Historycznego ujmuje to krótko: na wschodzie Poznańskie i Prusy Zachodnie przypadły Polsce. Westpreußisches Landesmuseum, muzeum dawnej prowincji, pisze, że Prusy Zachodnie przestały istnieć z chwilą wejścia traktatu w życie 10 stycznia 1920 roku.22
Tylko w niewielkiej części prowincji, na wschód od Wisły, ludność głosowała w 1920 roku o swojej przyszłości i tam ponad 90 procent wybrało pozostanie w Niemczech. Wcześniej, jak zauważa Borzyszkowski, miejscowi Niemcy wspierani przez Berlin prowadzili usilną kampanię za pozostaniem Prus Zachodnich w Rzeszy i wydrukowali nawet odezwę do Kaszubów po niemiecku i po kaszubsku.23
Wielu Niemców nie zostało. Westpreußisches Landesmuseum mówi o setkach tysięcy ludzi, którzy opuścili swoje domy. Olstowski szacuje, że wskutek wyjazdów Niemców do Rzeszy i napływu Polaków z innych dzielnic do połowy lat dwudziestych wymieniło się od 25 do 30 procent ludności, zwłaszcza w większych miastach.24
W dniach przekazania niemieckie garnizony odchodziły według harmonogramu uzgodnionego ze stroną polską. Borzyszkowski zauważa, że opuszczały kolejne miejscowości w przeddzień wkroczenia Polaków, czasem ze złowieszczym „Auf Wiedersehen”, i dodaje, że na ogół pożegnanie odbyło się bez napięć.25
Jak widzieli to Kaszubi i reszta Polski?
Na Pomorzu powitanie było entuzjastyczne. Miasta i wsie przystrajano flagami i bramami powitalnymi. Stanisław Wojciechowski, który przyjechał jako delegat rządu, wspominał jednak, że Warszawa przyjęła wiadomość o obsadzeniu wybrzeża obojętnie.26
Radość szybko ustąpiła rozczarowaniu. Zarówno Olstowski, jak i Borzyszkowski opisują, jak zachowanie wojska wobec ludności cywilnej w 1920 roku oraz przybysze z innych dzielnic obejmujący urzędy w administracji w ciągu kilku miesięcy zraziły wielu Kaszubów do nowej władzy.27
Co było dalej: marynarka wojenna i Gdynia
Polska miała marynarkę wojenną, zanim miała wybrzeże. 28 listopada 1918 roku Piłsudski rozkazał utworzyć marynarkę polską i mianował płk. Bogumiła Nowotnego szefem Sekcji Marynarki w Ministerstwie Spraw Wojskowych. I Batalion Morski, sformowany w Modlinie pod dowództwem kpt. Konstantego Jacynicza, wziął udział w przejmowaniu Pomorza.28
Następnym krokiem był własny port. 23 września 1922 roku Sejm uchwalił ustawę upoważniającą rząd do budowy portu morskiego przy Gdyni, wówczas kaszubskiej wsi rybackiej, stopniowo, tak by mniejszy port mógł działać, zanim się rozrośnie.29
Gdynia otrzymała prawa miejskie w 1926 roku na mocy rozporządzenia rządu z 10 lutego, w szóstą rocznicę zaślubin. Słowami uchwały Sejmu z 2019 roku, w konsekwencji powrotu nad Bałtyk Polska zbudowała nowoczesny port morski i miasto Gdynię.30

Jak pamięta się zaślubiny Polski z morzem?
Haller nie zerwał więzi z wybrzeżem. W 1924 roku w Wielkiej Wsi zbudowano dla niego i jego rodziny drewnianą willę, a powstające wokół niej letnisko nazwano na jego cześć Hallerowem. Dom, zwany Hallerówką, jest dziś oddziałem Muzeum Ziemi Puckiej z wystawą o generale.31
Uroczystość powtórzono. 18 marca 1945 roku, na zakończenie walk o Kołobrzeg trwających od 4 marca, kpr. Franciszek Niewidziajło wrzucił pierścień do morza i przysiągł, że Polska nigdy go nie opuści. Słowa tej przysięgi stały się stałym elementem propagandy władzy ludowej. Golonka-Czajkowska dowodzi, że nowa władza wzorowała uroczystość w Kołobrzegu na Pucku, a zarazem pomijała Puck w oficjalnej opowieści. Sejm z kolei na stulecie ustanowił rok 2020 Rokiem Zaślubin Polski z Morzem w Pucku.32
Do tej sceny wracali też artyści. Dwaj, którzy byli na miejscu, Henryk Uziembło i Julian Fałat, utrwalili ją, a później własną wersję namalował Wojciech Kossak. W Gdyni ulica, która prowadzi od dworca ku morzu, nosi nazwę 10 Lutego.33
Więcej przeczytasz w naszym profilu Józefa Hallera, w opowieści o powstaniu wielkopolskim, które uwolniło sąsiednią dzielnicę, oraz na stronie o Narodowym Święcie Niepodległości. Sam dzień znajdziesz na liście 10 lutego w historii.






