Do największych błędów wojskowych w historii należą: marsz Warusa z trzema legionami w głąb Lasu Teutoburskiego w 9 roku n.e., wyprawa Napoleona na Rosję w 1812 roku, szarża Lekkiej Brygady w 1854 roku, nieufortyfikowany obóz brytyjski pod Isandlwaną w 1879 roku i desant pod Arnhem w 1944 roku. Łączy je nie pech, lecz decyzja dowódcy, który miał ostrzeżenia albo inne wyjście, a mimo to zamienił trudne położenie w katastrofę.
Błąd to nie to samo co porażka. Armie przegrywają z lepszym przeciwnikiem, z pogodą i z czystym przypadkiem. To zestawienie obejmuje bitwy, w których historycy zgodnie uznają, że większość szkód wyrządziła decyzja własnego dowódcy. Bitwy o najwyższej liczbie ofiar opisujemy w przeglądzie najkrwawszych bitew w historii; tu chodzi o to, jak armie same sobie zadają klęskę.
Mądrość po fakcie nic nie kosztuje, a kilku z tych dowódców było dzielnymi ludźmi, których zawiedli inni. Każdą z opisanych decyzji kwestionowano jednak już wtedy albo wkrótce potem, a każda kosztowała tysiące istnień.
1. Kanny, 216 p.n.e.: armia ustawiona zbyt głęboko
W 216 roku p.n.e. Rzym wystawił największą armię w swoich dziejach, około 80 000 piechoty i 6000 jazdy1, by zmiażdżyć Hannibala w Apulii. Plan zakładał zwycięstwo masą: manipuły ustawiono głębiej i węziej niż zwykle1, aby piechota samym ciężarem przebiła środek kartagiński. Hannibal właśnie na to liczył. Jego centrum cofało się, afrykańscy weterani zamknęli rzymskie skrzydła, a jazda, po rozbiciu słabszej konnicy rzymskiej, zatoczyła łuk i odcięła tyły. Legioniści, ściśnięci tak, że wielu nie mogło nawet użyć broni, zostali otoczeni i wycięci. Starożytni autorzy podają od 50 000 do 70 000 poległych Rzymian. Część historyków, w tym Goldsworthy, uważa, że rzymski plan był na papierze rozsądny i zawiódł dlatego, że Hannibal przejrzał go bezbłędnie. Tak czy inaczej to szyk, a nie brak odwagi, z przewagi liczebnej uczynił pułapkę.
2. Las Teutoburski, 9 n.e.: marsz w zasadzkę
Publiusz Kwinktyliusz Warus rządził nowymi ziemiami za Renem tak, jakby były już spokojną prowincją. Ufał Arminiuszowi, cheruskiemu możnemu z rzymskim obywatelstwem, który dowodził oddziałami pomocniczymi, a według rzymskich historyków zlekceważył ostrzeżenie innego wodza, Segestesa2, że Arminiusz knuje spisek. Jesienią 9 roku, wyruszając przeciw rzekomemu buntowi, Warus poprowadził trzy legiony, XVII, XVIII i XIX2, wraz z oddziałami pomocniczymi i długim taborem w zalesiony, podmokły teren z dala od zwykłej trasy. Przez kilka dni rozciągniętą kolumnę atakowano raz po raz, aż przestała istnieć. Swetoniusz pisze, że August wołał potem, by Warus oddał mu legiony.

3. Manzikert, 1071: armia podzielona przed bitwą
Cesarz Roman IV Diogenes wkroczył do wschodniej Anatolii z dużą, ale niejednolitą armią bizantyjskich regularnych oddziałów i cudzoziemskich najemników. Zanim starł się z seldżuckim sułtanem Alp Arslanem, wysłał znaczną jej część na oblężenie Chliatu i te wojska już do niego nie wróciły. W dniu bitwy, 26 sierpnia 1071 roku, Bizantyjczycy nacierali na zasłonę seldżuckich łuczników konnych, która wciąż się przed nimi cofała. Gdy o zmierzchu Roman zawrócił do obozu, tylna straż Andronika Dukasa, członka wrogiego rodu, zamiast go osłonić, zeszła z pola, a cesarz został otoczony i pojmany. Straty w samej bitwie dało się odrobić. Wojny domowej, która nastąpiła potem, już nie, i Anatolia stanęła otworem przed tureckim osadnictwem.
4. Hattin, 1187: odejście od wody
W lipcu 1187 roku Saladyn obległ Tyberiadę, by wywabić armię Królestwa Jerozolimskiego, obozującą przy źródłach Seforis. Rajmund z Trypolisu, którego żona sama była w Tyberiadzie, miał radzić królowi Gwidonowi z Lusignan, by trzymał się wody, lecz Gwidon ruszył w środku lata przez suchy, otwarty teren. Jeźdźcy Saladyna nękali kolumnę przez cały dzień, Frankowie rozbili obóz bez wody, a 4 lipca, wyczerpani i otoczeni na Rogach Hattinu, zostali rozbici. Gwidon trafił do niewoli razem z relikwią Krzyża Świętego. Bez armii polowej królestwo nie mogło się bronić i w ciągu kilku miesięcy upadła Jerozolima.
5. Rosja, 1812: kampania bez wyjścia
Napoleon przekroczył Niemen w czerwcu 1812 roku z największą armią, jaką Europa dotąd widziała, szacowaną zwykle na około 600 000 ludzi3 wraz z późniejszymi posiłkami. Liczył na szybką, rozstrzygającą bitwę, która zmusi cara Aleksandra do pokoju. Rosjanie jednak się cofali. Armia topniała od upału, chorób i dezercji na długo przed krwawym, nierozstrzygniętym starciem pod Borodino, a gdy we wrześniu Napoleon dotarł do Moskwy, zastał miasto w dużej mierze opuszczone i wkrótce płonące. Czekał tam na propozycje pokojowe, które nigdy nie nadeszły3, i wyruszył dopiero w październiku, przez co odwrót wpadł prosto w rosyjską zimę. Szacunki są różne, ale jako siła bojowa wróciła jedynie niewielka część tych, którzy wkroczyli do Rosji.

6. Szarża Lekkiej Brygady, 1854: niejasny rozkaz
Pod Bałakławą 25 października 1854 roku brytyjski głównodowodzący lord Raglan zobaczył, że Rosjanie wywożą zdobyte działa z redut na wzgórzach, i wysłał pisemny rozkaz, by kawaleria szybko ruszyła i im przeszkodziła. Kapitan Louis Nolan zawiózł go lordowi Lucanowi4, który z dna doliny nie widział dział, o które chodziło Raglanowi. Gest Nolana zdawał się wskazywać w głąb Doliny Północnej, na główną baterię rosyjską, a Lucan przekazał rozkaz lordowi Cardiganowi, swojemu szwagrowi. Około 670 jeźdźców pognało doliną4 pod ogniem z trzech stron. Dotarli do dział, ale brygada w ciągu kilku minut przestała istnieć.
7. Little Bighorn, 1876: podział sił przed nieznanym wrogiem
25 czerwca 1876 roku podpułkownik George Armstrong Custer natrafił nad Little Bighorn na wielką wioskę Lakotów, Północnych Czejenów i Arapahów i zaatakował od razu. Podzielił 7 Pułk Kawalerii: trzy kompanie kapitana Fredericka Benteena wysłał na rozpoznanie, trzy majora Marcusa Reno rzucił na wioskę, a pięć kompanii, około 210 ludzi5, zatrzymał przy sobie. Wioska była znacznie większa, niż sądził: współcześni historycy szacują ją na około 8000 osób, w tym od 1500 do 1800 wojowników5. Reno został odparty, Benteen dołączył do niego na wzgórzach, a oddział Custera wybito do ostatniego człowieka.
8. Isandlwana, 1879: obóz, którego nie umocniono
Lord Chelmsford wkroczył do Zululandu w styczniu 1879 roku w przekonaniu, że armia Zulusów będzie unikać otwartej bitwy. 22 stycznia, na wieść o pobliskich siłach zuluskich, wyprowadził część kolumny z obozu u stóp Isandlwany, by je odnaleźć. Obozu nie okopano, a wozów nie ustawiono w tabor6. Podczas gdy Chelmsford szukał w złym miejscu, ponad 20 000 zuluskich wojowników, główne siły króla Cetshwayo, uderzyło na około 1700 ludzi pozostawionych w obozie6. Rozciągnięta daleko od namiotów linia strzelców została oskrzydlona i większość obrońców zginęła. Dawną opowieść o zbyt mocno przykręconych skrzyniach z amunicją dziś powszechnie się podważa.

9. Gallipoli, 1915: najpierw ostrzec wroga
Plan aliantów z 1915 roku zakładał sforsowanie Dardaneli, wyeliminowanie Imperium Osmańskiego z wojny i otwarcie drogi morskiej do Rosji. Najpierw spróbowała sama flota: 18 marca trzy alianckie pancerniki zatonęły na minach7 i okręty się wycofały. Ta próba i wcześniejsze ostrzały zdradziły Turkom, gdzie spadnie cios, więc gdy 25 kwietnia wylądowały wojska, obrona była już wzmocniona. Mapy były kiepskie, cele wyznaczano bez znajomości terenu, a w zatoce Anzac i na przylądku Helles atakujący utknęli na wąskich przyczółkach pod wzgórzami. Kampania przeszła w ten sam okopowy pat, przed którym miała uciec, i w styczniu 1916 roku zakończyła się ewakuacją półwyspu.
10. Arnhem, 1944: o jeden most za daleko
Operacja Market Garden, rozpoczęta 17 września 1944 roku, była planem Montgomery'ego: rozłożyć dywan wojsk powietrznodesantowych wzdłuż drogi przez holenderskie mosty i puścić nią korpus pancerny do Niemiec. Na jej końcu brytyjską 1 Dywizję Powietrznodesantową zrzucono na wrzosowiska kilka mil od mostu drogowego w Arnhem, bo planiści obawiali się artylerii przeciwlotniczej bliżej miasta, i zaskoczenie przepadło, zanim żołnierze dotarli na miejsce. Do mostu doszedł tylko jeden batalion, podpułkownika Johna Frosta. Meldunki o dywizjach pancernych SS odpoczywających pod Arnhem zbagatelizowano, a natarcie lądowe jedyną drogą wlokło się z kilkudniowym opóźnieniem. Polskich spadochroniarzy generała Stanisława Sosabowskiego, który od początku wątpił w plan, zrzucono z opóźnieniem i na przeciwległym brzegu rzeki. Z około 10 000 żołnierzy walczących pod Arnhem za Ren wróciło tylko około 24008.

Błąd czy pech? Czego tu nie ma
Niektóre słynne katastrofy pominęliśmy celowo. Klęskę nad Jeziorem Trazymeńskim w 217 roku p.n.e. często zrzuca się na konsula Flaminiusza, ale była ona przede wszystkim mistrzowsko przygotowaną zasadzką i należy do historii wielkich pułapek. Pearl Harbor to kolejny trudny przypadek: amerykańskie nieprzygotowanie było faktem, lecz atak udał się głównie dlatego, że Japonia znakomicie zaplanowała zaskoczenie.
Wspólne wątki widać łatwiej. Dowódcy dzielili siły przed wrogiem, którego nie rozpoznali, jak nad Little Bighorn i pod Isandlwaną. Lekceważyli albo tłumaczyli sobie ostrzeżenia, jak w Lesie Teutoburskim i pod Arnhem. Ufali planom, które wymagały, by wszystko poszło gładko, jak w Rosji i pod Gallipoli. Wreszcie wydawali lub otrzymywali rozkazy tak mgliste, że dzielni ludzie wykonywali je aż do własnej zagłady, jak pod Bałakławą.
