Ciężka kawaleria to opancerzeni jeźdźcy na dużych, silnych koniach, przeznaczeni do szarży, która miała przełamać szyk przeciwnika. Lekka kawaleria to jeźdźcy z niewielkim oporządzeniem na szybkich, wytrzymałych koniach, od rozpoznania, osłony, harcu, zagonów i pościgu za pobitym wrogiem. Armia potrzebowała obu: ciężka jazda wygrywała rozstrzygający moment, lekka sprawiała, że taki moment w ogóle nadchodził.
Przez ponad dwa tysiące lat wodzowie dzielili jeźdźców na dwie szerokie rodziny. Jedna była taranem: ludzie w zbrojach na największych koniach, jakie dało się kupić, trzymani w odwodzie na cios, który miał złamać linię. Druga była oczami i pazurami armii: szybsi, tańsi jeźdźcy, którzy odnajdywali wroga, ukrywali ruchy własnych wojsk, nękali, palili i ścigali.
Nazwy zmieniały się z każdą epoką, od katafraktów i rycerzy po kirasjerów i huzarów, a niektóre formacje przechodziły z jednej rodziny do drugiej. Podstawowy wybór pozostał jednak ten sam: ochrona i masa albo szybkość i wytrzymałość.
Czym była ciężka kawaleria?
Ciężką kawalerię definiuje jej cel: szarża. Jej jeźdźcy nosili najlepsze zbroje swoich czasów i dosiadali dużych koni hodowanych dla siły, tak by zwarty szyk uderzył w linię wroga z ciężarem i grozą zdolnymi ją złamać. Do tej rodziny należą hetajrowie Aleksandra, opancerzeni katafrakci Partów i Bizancjum, średniowieczny rycerz, husarz i napoleoński kirasjer.
Ta siła miała swoją cenę. Ciężcy jeźdźcy i ich konie kosztowali krocie w wystawieniu i utrzymaniu, szybko się męczyli i marnowali, gdy rzucono ich na niewłaściwy cel. Wytrwała piechota z długimi włóczniami, a później z muszkietami w czworoboku, potrafiła ich zatrzymać, dlatego wodzowie trzymali ich w odwodzie na chwilę, gdy przeciwnik zaczynał się chwiać.
Do czego służyła lekka kawaleria?
Lekka jazda robiła niemal całą resztę. Wyprzedzała armię, by odnaleźć wroga, i osłaniała własne wojsko przed jego zwiadem. Uderzała na linie zaopatrzenia, wyłapywała furażerów, nękała kolumny w marszu, a przede wszystkim ścigała pobitą armię, zamieniając porażkę w pogrom. Lekcy jeźdźcy nosili niewiele uzbrojenia ochronnego albo żadnego i często walczyli na dystans łukiem, oszczepem, a później karabinkiem, sięgając po szablę dopiero przy dobrych szansach.
Na szczyt wynieśli lekką jazdę ludy stepu. Mongołowie byli w większości łucznikami konnymi, a każdy prowadził kilka koni na zmianę1, co pozwalało im pokonywać odległości nieosiągalne dla innych armii. Kozacy, Tatarzy, węgierscy huzarzy, a później lekkie pułki armii Napoleona przejęli te same zadania: szybkość, zasięg i wytrwałość zamiast ciężaru.

Jak obie współpracowały
Najlepsze armie łączyły jedną i drugą. Pod Kannami w 216 roku p.n.e. ciężka jazda iberyjska i celtycka Hannibala rozbiła konnicę rzymską2 na jednym skrzydle, a jego lekcy jeźdźcy numidyjscy wiązali walką konnicę sprzymierzeńców2 na drugim, dopóki ciężkie szwadrony nie przyszły ich dobić. Razem zamknęły pierścień wokół legionów.
Mongołowie łączyli oba rodzaje w ramach jednej armii. Łucznicy konni wyczerpywali przeciwnika strzałami i pozorowanymi odwrotami, a gdy jego szyk się rozprzęgał, ciężej uzbrojeni kopijnicy zadawali ostateczny cios1. Europejskie rycerstwo miało natomiast często zbyt mało własnej lekkiej jazdy i wobec tureckich czy mongolskich łuczników konnych potrafiło godzinami stać pod ostrzałem, nie mogąc dosięgnąć dręczycieli.
Rycerze przeciw łucznikom konnym
Wyprawy krzyżowe pokazują to samo starcie z drugiej strony. Pod Arsufem w 1191 roku Ryszard Lwie Serce prowadził armię wzdłuż wybrzeża, a konni łucznicy Saladyna godzinami nękali jego kolumnę. Ryszard powstrzymywał rycerzy tak długo, jak mógł, a gdy szarża wreszcie ruszyła, nieco przedwcześnie rozpoczęta przez joannitów, zepchnęła armię Saladyna z pola. Cierpliwość zamieniła ciężką jazdę z celu w młot.
Cztery lata wcześniej pod Hattin stało się odwrotnie: armia krzyżowców bez wody, wyczerpana marszem, nie zdołała zadać rozstrzygającego ciosu i została zniszczona. Ta lekcja powtarzała się w każdej epoce: ciężka jazda potrzebowała właściwej chwili, a lekka istniała po to, by jej tej chwili odebrać.

Huzarzy, czyli gdy nazwy mylą
Słowo huzar pokazuje, jak umowne stały się te etykiety. Huzarzy pojawili się na Węgrzech i Bałkanach3 jako lekka jazda zagonowa. W Polsce i na Litwie husaria przekształciła się jednak w XVI wieku w opancerzonych ciężkich kopijników3, słynną husarię skrzydlatą, której szarże rozbijały znacznie liczniejsze armie pod Kircholmem w 1605 roku i pod Kłuszynem w 1610 roku.
Tymczasem reszta Europy kopiowała węgierski pierwowzór i w XVIII wieku huzarzy w armiach austriackiej, pruskiej i francuskiej byli lekką jazdą w szamerowanych kurtkach. Dragoni przeszli drogę odwrotną: zaczynali jako piechota na koniach, która dojeżdżała do pola bitwy i walczyła pieszo, a z czasem stali się zwykłą jazdą liniową, pośrednią między kirasjerami a pułkami lekkimi.
Bałakława, 1854: obie brygady jednego dnia
Żadna bitwa nie pokazuje tej różnicy wyraźniej niż Bałakława 25 października 1854 roku. Rano Ciężka Brygada Jamesa Scarletta, około 800 jeźdźców, uderzyła pod górę na mniej więcej 30004 jeźdźców rosyjskich i wprawiła ich w nieład. Ciężar, zwarty szyk i dyscyplina zrobiły dokładnie to, do czego stworzono ciężką jazdę.
Kilka godzin później, po źle zrozumianym rozkazie, Lekka Brygada w sile 673 jeźdźców4 pognała doliną na niewłaściwe rosyjskie baterie, pod ogniem z trzech stron. Około 260 ludzi zginęło lub zostało rannych, stracono 475 koni4. Lekka jazda użyta jako taran przeciw artylerii po prostu przestała istnieć.
Jak broń palna zmieniła równowagę
Proch nie zabił kawalerii od razu. W XVII i XVIII wieku jeźdźcy przystosowali się, sięgając po pistolety, karabinki i szarżę z białą bronią. Napoleon wciąż utrzymywał wielkie masy ciężkiej jazdy, ale pod Waterloo powtarzane szarże marszałka Neya rozbiły się o czworoboki sprzymierzonych5, bo bez wsparcia piechoty i artylerii nawet najlepsi kirasjerzy nie mogli przełamać wytrwałego ognia muszkietów.
Karabiny gwintowane, karabiny maszynowe i szybkostrzelna artyleria dokończyły dzieła. Pod Mars-la-Tour w 1870 roku stoczono ostatnie wielkie starcie kawalerii w Europie Zachodniej6, okupione ciężkimi stratami. Pancerz przestał chronić przed pociskami karabinowymi i dawny podział się zatarł: w XX wieku niemal cała kawaleria była w praktyce lekka albo stawała się piechotą na koniach, która dojeżdżała do boju i walczyła pieszo, jak polscy ułani pod7 Mokrą w 1939 roku przeciw niemieckim czołgom. Rolę ciężkiego uderzenia przejął czołg, a rolę lekkiego rozpoznania samochody pancerne i w końcu lotnictwo.

